Nie no to tylko sen

-Nie no to tylko sen. Na imprezkę pójdziemy razem i będzie git-powiedziałam.
-Zobaczymy jeszcze jak to będzie. Ale ja wolałbym nie iść-oznajmił Tom.
-Ale gdzie nie iść?-zapytał Bill wchodząc do domu.
-Na imprezę do Tomka i Mateusza.-powieziałam.
-A czemu nie chcesz iść?-to pytanie skierował do Toma.
-Zapytaj Klaudię, ona ci opowie. Ja lecę, umówiłem się z Kimberly.-powiedział Tom.
-A kto to jest?-zapytał Bill.
-Moja dziewczyna. Nara wszystkim:-)-powiedział i wyszedł z domu.
-No to ja z Klaudią idziemy do mnie a wy sobie możecie tutaj posiedzieć:D-powiedział Bill do Georga i Melody. Ja razem z nim poszłam na górę do jego pokoju. Kiedy tam weszłam zobaczyłam totalny chaos.
-Eeee…-zaczął Bill widząc moją minę-Heh. Dawno tu nie sprzątałem, nie zwracaj na to uwagi.
-Heh postaram się:-)
-No to powiesz mi, czemu Tom nie chce iść na tą imprezę?
-No bo wiesz. Pamiętasz dzisiaj w nocy, jak się wydarłam nie?
-Nom pamiętam. A co to ma do tego?
Tutaj opowiedziałam mu mój sen. On słuchał bardzo uważnie, a gdy skończyłam stwierdził:
-No to nie ma mowy. Nie pójdziemy. Już raz spełnił się sen Toma, jak to nasi rodzice mieli się rozejść. No i się rozeszli.
-No ale Bill to tylko zły sen.
-A chcesz iść?
-….
-No właśnie. Nie pójdziemy. Jak ktoś chce, to niech idzie sam.
-No ale Tomek i Mateusz mogą tego nie zrozumieć.
-Dzisiaj pójdziemy do nich razem i wszystko im ładnie opowiemy.
-Niech ci będzie.
-No, a teraz to musisz iść na te zajęcia dziennikarskie.
-Pójdziesz ze mną?
-Ja? Nieeeee
-Dlaczego? Nie chcę tam być sama nikogo tam nie znam. No chodź.
-Dobra teraz niech ci będzie:-)
Zeszliśmy na dół. Tam zobaczyliśmy Melody i Georga całujących się na kanapie. Chyba nas nie zauważyli. Bill dał mi znać,żebym była cicho i wyszliśmy z domu.
-Heh u nich to chyba naprawdę coś poważnego-powiedział Bill, kiedy byliśmy już za bramą.
-A u nas nie?
-Pewnie, że u nas też. Tak tylko powiedziałem, bo Georg po raz pierwszy znalazł sobie jakąś normalną dziewczynę. Zawsze wolał jakieś plastiki.
-No to dobrze, że się zmienił. A co tam u Toma i tej Kimberly?
-Wiesz ja tam nawet nie wiedziałem, że to jego dziewczyna. Myślałem, że kumpela.
-Z którą się całuje?
-Tom czasem taki jest. Wiele razy już zakochał się w jakiejś koleżance, a potem tak po prostu ją rzucał.
-No…wiem coś o tym.
-Przecież ciebie nie rzucił.
-Mnie nie, ale Olę no i w ogóle dużo o tym w gazetach pisze.
-Większość artykułów w tych całych brukowcach to plotki. Jak można myśleć, że ja mam na imię Rico? Przecież to żałosne.
-No, ale są tacy których to kręci.
-Heh jesteśmy na miejscu. To jak:wchodzimy?
-No pewnie, a co chcesz tu stać?
-Mogę poczekać.
-Włazisz ze mną i koniec kropka.
Kiedy tylko mój nauczyciel nas zobaczył od razu zaprosił nas na tą salę.
-A…Bill co ty tu robisz?-zapytał Billa.
-No..ona nie chciała iść sama-opowiedział wskazując na mnie.
-Heh jednym słowem zakochana po uszy.-nauczyciel wydawał się fajny.
-Co dzisiaj będziemy robić?-zapytałam.
-Poćwiczymy Twój głos. O Bill dobrze, że przyszedłeś pomożesz mi trochę.
-No..dobra-powiedział Bill pocałował mnie a potem zniknął gdzieś z moim nauczielem.
-Extra.Zostałam sama-powiedziałam do siebie. Nagle do pomieszczenia weszła…Julia.
-Klaudia?-zapytała.
-Julia?-wypowiedziałyśmy te słowa w tym samym czasie.
-A co ty tu robisz?-zapytała.
-No…mam tu lekcje.A ty?
-Ja też. Z panem Watrin.
-A ja nie. Mój nauczyciel nazywa się Johnson.
-No to powodzenia.
-W czym?
-W nauce.
-Aha.
Ona poszła, a do mnie wrócili Bill i pan Johnson.
-Będziesz musiała dzisiaj wykazać się trochę. Tutaj masz zdjęcia sławnych dziennikarzy a tu masz nazwiska. Musisz je połączyć.
-Eee…dobra. A co z tym ma wspólnego Bill?
-A Bill na następną lekcję nam się przyda. Ale to dopiero za miesiąc bo wyjeżdżam.
-Aha. No to ja się zabieram do pracy.
-Powodzenia-powiedział Bill i obydwaj stanęli przy oknie. A ja na środku sali mam układać jakieś naziwska. Trochę inaczej to sobie wyobrażałam-myślałam, ale gdy skończyłam i okazało się, że wszystko mam dobrze ucieszyłam się bardzo.
-No to tyle na dzisiaj. Chyba nadajesz się na te lekcje. Skoro potrafiłaś wykonać to zadanie z następnymi też sobie poradzisz.
-Mam nadzieję. A to wszystko dzięki niemu-powiedziałam pokazując czubkiem głowy na Billa.
-Przestań, wiedziałem, że chcesz być kiedyś dziennikarką. To my już idziemy.
-Do widzenia.
Kiedy byliśmy już na zewnątrz postanowiłam trochę pogadać z Billem.
-Ej…a jak ja pogodzę śpiewanie i dziennikarstwo razem?
-Dasz radę nie martw się na zapas.
-No dobra. Wstąpimy teraz do Tomka i Matiego?
-No…możemy. Jest po drodze.
-Pomyślą sobie, że zwariowałam.
-Nie mów tak. Będzie ok.
-Jasne….
Dalszą drogę przebyliśmy w milczeniu. Po około 15 minutach byliśmy przed ich domem.
-Bill a co my im tak właściwie powiemy?
-Że nie przyjdziemy na imprezkę z powodu Twojego snu.
-No ale to bez sensu.
-Słuchaj sen Toma się spełnił, a co będzie jak Twój też się spełni.
-No ale jest jedna szansa na milion, że się spełni.
-Ale zawsze jest ta jedna szansa. No wchodź.
Kiedy siedzieliśmy już u nich w domu na kanapie i wszystko im opowiedziałam stwierdzili, że tylko ja z Billem i Tom nie powinniśmy przychodzić, bo tylko dla nas ten sen był straszny.
-Chociaż Klaudii w nim nic nie było-zauważył Tomek.
-No nie…ale ja nie pójdę jak nie pójdzie Bill.
-No dobra, ale reszta niech przyjdzie. Chyba nie ma się czym martwić.
Pogadaliśmy jeszcze jakieś dwie godziny i poszliśmy do domu.
-I co, byliście u nich?-zapytała Ola.
-Tak…byliśmy. I postanowiliśmy, że tylko ja, Bill i Tom tam nie pójdziemy, tak na wszelki wypadek.
-No..ok-powiedział Tom.-My sobie urządzimy wieczorek z filmami i popcornem.
-Ale pewnie chcesz iść na tą imprezę co?-zapytałam go.
-Klaudia nie zaczynaj. Nie pójdę i już-powiedział.
-A kiedy jest na balanga?-zapytał Georg.
-No…dzisiaj. O 20.
-O rany, jest 15. Muszę lecieć do sklepu-powiedziała Melody i razem z resztą dziewczyn wybiegły z domu.
-Nie przejmuj się Klaudia, z nami też można się fajnie bawić-powiedział Tom.
-No przecież wiem, tylko, że to wszystko tak naprawdę przez mój głupi sen.
-Nie mów tak, czasem sny się spełniają. Wiem to ze swojego doświadczenia-powiedział.
-Bill mi mówił.
-Od tego czasu wierzę w każdy sen. Wiem, że ten sen nie był przypadkiem. Śniło mi się to na rok przed ich rozstaniem. Teraz żałuję, że w niego nie uwierzyłem, przecież mogłem coś zrobić.
-Chyba nie będziesz siebie obwiniał o rozwód waszych rodziców?
On nic na to nie odpowiedział. Poszłam do Billa, który sprawdzał w kuchni co nadaje się do jedzenia.
-Znalazłeś coś dobrego?-zapytałam.
-Niestety. Trzeba iść do sklepu.
-No to ja mogę iść.
-Nie, Geo był pierwszy. Sam się zgłosił.
-No chyba, że tak. Wiesz tak sobie myślę, może Tom zaprosiłby na dzisiaj tą swoją dziewczynę co?
-Zapytaj go, jak chce to niech ją zaprosi. Mi to tam wisi.
-Nom, mi też. Zapytam go.
-Tom, nie chcesz zaprosić Kimberly na dzisiaj?
-Eeee…nie wiem, nie myślałem o tym.
-No ale nad czym tu się zastanawiać, dzwoń do niej.
-No dobra.
Znowu wróciłam do kuchni.
-I co?-zapytał Bill.
-Dzwoni do niej.
-Coś mi się zdaje, że on jej wcale nie chce zaprosić-powiedział Bill.
-Czemu tak myslisz?
-Nie no mam tylko takie przypuszczenie.
-Aha.
-Przyjdzie dzisiaj-powiedział Tom wchodząc do nas.
-Coś niezbyt jesteś zadowolony-zauważył Bill.
-Zdaje ci się.
-Tooom, znam cię od siedemnastu lat. O co chodzi?
-O nic. Po prostu chciałem ten jeden wieczór spędzić tylko z wami. A teraz głupio mi odwołać.
-Jutro zrobimy sobie taki wieczór:-) Tylko nasza chata razem.
-Taki wieczór to możemy mieć codziennie.
-Ale jak bylibyśmy tylko we trójkę to byśmy się nudzili. A tak twoja dziewczyna do nas dołączy.
WIECZOREM
-Klaudia o czym ty tak myślisz co?-zapytał Bill siadając obok mnie na kanapie.
-O tej imprezie. Może jednak powinniśmy pójść.
-Klaudia….
-No dobra już nic nie gadam. A gdzie Tom?
-Poszedł po Kimberly.
-Sama nie mogła przyjść.
-No, jak widać nie.
-Ja na Toma miejscu też bym miała jej dość.
-A jak ja bym zadzwonił, żebyś po mnie przyszła do poszłabyś po mnie.
-Po ciebie zawsze-powiedziałam a on mnie pocałował. W tej samem chwili do mieszkania weszli Tom i Kimberly.
-Nas już nie ma-powiedział Tom i poszli do kuchni przynieść coś do jedzenia.
-Oni są razem?-zapytała Kimberly.
-A nie widać.
-Coś taki wkurzony nagle się zrobiłeś?
-Wydaje ci się. Chcesz colę?
-Jasne. A szczęśliwi są?
-Możemy zmienić temat.
-Mógłbyś chociaż odpowiedzieć na moje pytanie.
-Tak, są szczęśliwi. Jeszcze coś?
-Nie.
-No to dobrze.
Weszli z powrotem do salonu. W tym czasie ja i Bill zdążyliśmy wybrać jakieś filmy. Na początek jakaś komedia, potem horror, a potem jakiś towarzyski film. Przez cały czas i tak gadaliśmy więc z filmów nic nie wiedzieliśmy no ale dobra. Nagle zadzwonił telefon. Poszłam odebrać.
-Halo?
-Klaudia?-usłyszałam załzawiony głos Melody.
-Melody? Co się stało?
-Czy te dwie dziewczyny z twojego snu nazywały się Ash i Nicole?
-No tak, a co to ma do rzeczy?
-One…jak się skapnęły, że tu nie ma bliźniaków zabrały Georga i Gucia.
-Jak to zabrały?
-No dały im się napić, ale wcześniej im czegoś dosypały. No i ich gdzieś wywiozły jak ja i Kat byłyśmy w łazience.
-A Ola?
-Ona nie zwracała w ogóle na nas uwagi. Zarywała do Tomka.
-A gdzie teraz jesteście?
-No u Tomka i Mateusza w chacie. Kurde, jak one coś im zrobią to chyba je zabiję.
-A nikt nic nie widział?
-No właśnie nie.
-Dobra my zaraz tam będziemy.
-OK. Narazie.
-Pa.
Szybko poszłam do salonu i wszystko im opowiedziałam.
-O rany, dobra jedziemy szybko-powiedział Tom.-Kimberly zostaniesz tutaj ok/
-No dobra.
PO 15 MINUTACH
-Jesteśmy na miejscu.-powiedział Tom i weszliśmy do mieszkania. Zobaczyłam Melody siedzącą na kanapie płaczącą. Podeszłam do niej i przytuliłam ją po przyjacielsku.
-Kat co się dokładnie stało?-zapytałam siostrę.
-Nie wiem, my byłyśmy w toalecie. Nic nie słyszałyśmy. Tylko potem Ola powiedziała, że Ash i Nicole zabrały ich gdzieś.
-O rany…to moja wina-powiedziałam.
-Kladuai co ty gadasz?
-Gdybym ich nie puściła na tą imprezę nic by się takiego nie stało. Przecież mogłam się tego domyśleć.
Nagle zadzwonił telefon Billa….

No to tyle. Ale to jeszcze nie koniec mojej notki:-)
Jak pewnie wszyscy już wiecie nowy teledysk TH jest boski:-) Mi się strasznie podoba. Mam nadzieję, że tak jak reszta piosenek naszych ilodi znajdzie się na szczytach list przebojów.
Heh pewnie wiecie też, że nowy teledysk B27 jest do kitu tak samo jak z resztą piosenka. Według mnie ten zespół stacza się na dno.
Chcę podziękować wszystkim, którzy odwiedzają mojego bloga i dają mi komentarze, tak jak Kim. Pisałam o niej we wcześniejszych notkach. Ona jest extra:-)
Nowa notka pojawi się nieprędko. Za ponad 2 tygodnie. Ale będzie najlepsza z najlepszych. Mam już sporo pomysłów no i w ogóle tylko jedna osoba wie jaka ona będzie. Oczywiście Kim:-)
Dobra ja teraz dam Wam kilka fotek, bo dawno ich nie dawałam. Heh aż mi głupio:-)

Siemanko:D

Hehe to znowu ja:) Postanowiłam napisać nową notkę póki jeszcze mam trochę czasu. No więc tak…
W szkole jak to w szkole. Raz kartkówki a raz wolne. Nie ma co narzekać. Tylko wychowawczyni taka jakaś dziwna….
Chciałabym powiedzieć, że jest super i w ogóle ale ona tak jakby nie chce mieć z nami nic do czynienia. Nie rozmawia z nami normalnie. Nie tłumaczy. No ale może później będzie lepiej.

W nowym Popcornie jest artykulik o TH a raczej o listach kierowanych w ich stronę. Nawet fajny. Hehe:)

Ostatnio trochę wkurzyłam się na moją nauczycielkę od muzy. Powiedziała, że TH jest badziewiem. Normalnie myślałam, że nie wiem co zrobię. Hehe. Chyba każda fanka TH się wkurza jak ktoś ich obraża więc kit.

Zastanwiam się tak, czy nie założyć sobie bloga z ocenami. Już kiedyś takiego miałam i było fajnie. Ale jeszcze nie wiem. Może Wy mi poradzicie?? Heh pożyjemy zobaczymy:D

OMG! Teraz mam strasznie grubą lekturę, a mianowicie Krzyżaków i to już na listopad. Przecież tego się nie da tak szybko przeczytać no.

No dobra kończę już tę badziewiastą notkę:)
Pozdro dla wszystkich odwiedzających tego bloga. Hehe czyli dla Ciebie też:)

Co tam u Was słychać

Co tam u Was słychać?? U mnie wprost super:)

Byłam ostatnio w kinie z przyjaciółmi na filmie: “Ja Ty i on” i szczerze mówiąc nie podobał mi się za bardzo. Myślałam, że on będzie super a okazało się że przereklamowany i tyle. No ale mówi się trudno….

Miałam dzisiaj konkurs z matmy i normalnie moja grupa zajęła drugie miejsce na 6:) Myślałam, że będziemy ostatni no ale pod koniec dostaliśmy dużo punktów.

Kupiłam sobie dzisiaj płaszcz na jesień i zimę, bo ciągle w katanie chodziłam. Jest boooski. Hehe nie ma to jak skromność.:P

Kurcze…czemu ja zawsze tak głośno gadam i się śmieję?? To normalnie szczyt wszystkiego jest… Moje przyjaciółki muszą mnie normalnie uspokajać na boisku hehe. Nie moja wina, że mnie wszystko śmieszy( nawet to, że mocno wieje). A najgorsze jest to, że taki jeden mi się podoba i przy nim to już w ogóle mnie muszą uspokajać hehe. Śmieszne to nawet jest;D

Strasznie mi się teraz podoba piosenka zespołu My chemical Romance pt. Welcome to the black parade.

I w ogóle ostatnio słucham Nightwish. Super zespół. A szczególnie piosenka Ever dream. Nieziemska po prostu.

Tak w ogóle to zakładam sobie bloga z ocenkami. W tym tygodniu tylko poszukam szablonu avka i takich tam.
hehe mała reklama ale nie wiem czy nazwa będzie taka. Jeszcze jak coś to napiszę co i jak.

Kończę już teraz.

Koniec

No dobra…ta notka jest już ostatnią na moim blogu. Więcej nie będzie. Po prostu nie chcę już tego bloga… jest beznadziejny. Nie mam już o czym pisać…i po prostu nie widzę sensu żebym dalej go prowadziła. Chciałam bardzo podziękować tym osobom, które komentowały notki i je czytały. Myślę, że każdy o kim pisze wie o kogo chodzi. Oczywiście dalej będę czytać notki na niektórych blogach.
No to chyba tyle.
Żegnajcie wszyscy….

czy na długo?

No dobra…prośby,przekonywania. Pomyślałam sobie ,że szkoda tej części ,która sie kurzy w pamięci mojego komputera no i dodałam w KOŃCU. Opuszczenie bloga spowodowała szkoła ,która daje mi tak popalić ,że zapierdalam po nocach. Jeżeli kogoś to jeszcze interesuje ,kolejna część przygód Ashley ,a raczej Ann-Kathrin.
Jeżeli ktoś nie pamięta ,co było w poprzedniej częśći ,w ‘menu’ są wszystkie po kolei więc można sobie na szybkiego przeczytać ostatnią część. Chce powiedzieć ,że wróciłam ,ale nie na długo. To się jeszcze okarze. Nie chciałabym wyprzedzać faktów o.O
mam jeszcze wielką prośbę.Możecie mi pomóc poprzez JEDNO kliknięcie TUTAJ.
Z góry za wszystko pięknie dziękuję i pozdrawiam czytelniczki (?) ^_-

-Tylko się nie denerwuj…zdążymy na czas…
-Nie wkurwiaj mnie do cholery i nie baw się moją cierpliwością ,która sie juz powili kończy! Gadaj!!
-Dochodzi 13 po dwunastej…
Powiedział przestraszony Bill.
-Co?! georg kurwa!! Przyspiesz!
Krzyknęłam w stronę kierowcy vana.
-Juz jesteśmy.
Powiedział po chwili zatrzymując auto. Tom wyskoczył jak oparzony ,aby wyjąć moje bagarze z paki ,ja zrobiłam to samo. Spojrzałam w kierunku lotniska. Moim oczom ukazała się ogromna chmara ludzi ,zapewne turystów. Nie zastanawiając się ani chwili dłużej rzuciłam sie po mój podręczny bagarz. Gustav zabrał laptopa z siedzenia ,na którym go zostawiłam i zaczął mi go wciskac do plecaka. Bill z Tomem ,niczym małe dzieci szarpali się z moimi walizkami.
-ja to wezme!
Krzyczał bill wyrywając bratu walizkę z ręki.
-Nie!
Odpyskował Tom ciagnąc bagarz w swoją stronę.
-Puszczaj!
-ja chce to wziąść!
Spiorunowałam ich spojrzeniem ,po czym ryknęłam:
-spokój! Ja to wezme! Widać ,jak można na was polegać! georg ,pomożesz mi?
-jasne.
odpowiedział chłopak ,po czym odebrał walizkę bliźniakom ,którzy wygladali na sfochowanych. Bill skrzyzował ręce na piersi ,a Tom włożył swoje do kieszeni bluzy podążając za reszta w stronę lotniska. Nikt jednak nie zwracał na obrazonych kretynów najmniejszej uwagi.
-cholera jasna! które wejście?
Krzyknęłam z niepokojem patrząc na milion pięćset bramek kontrolnych ,przy których stało tyle ludzi ,ze chyba mrowisko liczyło mniej mrówek.
-Tutaj !
Krzyknał Gustav biegnąc w kierunku bramki numer 7 ,przy której stała nieduża grupka dziewczyn ,sądząc po urodzie-japonek..
-Za chwilę odlatuje samolot linii Magdeburg-Dubai. pasażerowie proszeni są o zajmowanie miejsc.
-Kurwa. to mój lot!
Krzyknełam z paniką w oczach w stronę czwórki chłopaków. Mój wzrok zatrzymał się na Bliźniakach. oczekiwałam z ich strony jakiejś reakcji? być może.
Po chwili ,Bill wepchnął się w tłum dziewczyn i chwytając moją dłoń ,pociągnła mnie za sobą. Za nami podązali z trudem georg ,tom i Gustav.
-z drogi. ..przepraszam..Wybacz…spieszę się…
Mówił wciągając mnie w tłum dziewczyn ,które dopiero zaskoczyły ,że to Bill kaulitz. zaczęły się wrzaski. Każda chciała go dotknąć i zrobić zdjęcie. Nagle poczułam na twarzy jakąś torebkę ,a po chwili oślepiający błysk flesza.
-Uważaj kurwa!
krzyknełam w stronę japonki ,która niemal natychmiast sie uspokoiła. Doszliśmy z billem do bramki ,kładąc bagarze na taśmie. najpierw , ochroniarz(?) przeszukał billa ,który okazał się ‘czysty’. Przyszła kolej na mnie. Facet kazał mi stanąć w rozkroku i rozłozyć ręce na bok. Chwycił małe ,czarne urzadzenie prypominające rakietkę do ping-ponga i w niewielkiej odległości od ciała ,zaczał przejeżdżać od góry do dołu. Gdy doszedł do tylnej kieszeni moich szerokich spodni ,urządzenie zaczęło wyć na pół lotniska. Facet sięgnął do owej kieszeni i wyciągnął coś ,co przypominało scyzoryk. Widząc jego minę ,natychmiast wyrwałam mu to z ręki i ‘otworzyłam’. Zamiast ostrego skalpela ,pokazał się mały grzebień. Koleś sie tylko uśmiechnął ,po czym machnął rękną na znak ,że mogę przejść. tak naprawdę ,pod grzebieniem faktycznie kryło się ostre scyzoryka. “Dobry patent” ,pomyślałam podchodząc do billa.
-Samolot linii Magdeburg-Dubai przygotowuje się do lotu. pasażerowie proszeni są o zajmowanie miejsc.
Wpadłam w lekką panikę. Staliśmy z Billem przygladając się reszcie chłopców ,którzy byli przeszukiwani.
-Wy do dubai’iu?
Zapytała kobieta,która sprawdzała bilety i stała przy drzwiach do tunelu prowadzącego do samolotu.
Gwałtownie sie odwróciłam w jej stronę.
-Tak!
-To biegiem do samolotu bo nie zdążycie!
krzyknęła kobieta w moją stronę.
-A bagarze?
-Dopilnuję ,aby się znalazły w samolocie. A teraz biegiem!
Powiedziała Kobieta wskazując nam czarny tunel ,który był oświetlony tysiącami małych lampek ,co robiło niesamowite wrażenie.
-Jazda!!!!
Krzyknął tom ,który się wreszcie uwolnił z kontroli i zaczał biec w kierunku miom i Billa. Podskoczyłam kilka razy w miejscu z podręcznym plecakiem w ręku ,nie wiedząc co mam ze sobą zrobić ,ale bliźniacy chwycili minie za ręce z obu stron i wpadli wraz ze mna do tunelu. za nami biegli panowie G. Kobieta ,która stała przy drzwiach nawet nie sprawdziła mojego biletu. zdałam sobie sprawę również z tego ,ze chłopców nie powinno tu ze mną być. Spojrzałam za siebie i zobaczyłam ,że drzwi ,przez które właśnie przeszliśmy są zamknięte.
-Ej ,jak wy macie zamiar wrócić ? ta kobieta zamknęła drzwi! Nie powinno was tu być!
Mówiłam zawzięcie do czwórki chłopaków ,którzy mi towarzyszyli w biegu.
-My sobie poradzimy. grunt w tym ,że ciebie trzeba wepchnąć na czas do samolotu.
Powiedział Tom przyspiesając biegu ,dalej trzymając mnie za rękę.
-Już jesteśmy!
Krzyknął Bill widząc przed sobą uroczą stewardessę ,która wchodziła do samolotu chciąc zająć się zamykaniem drzwi. Widziałam ten wzrok Toma ,który utkwił na długich nogach blondynki ,która miała około 25 lat. Krótka spódniczka -o ile w ogóle mozna tak nazwać kawałek szmaty- odkrywała bardzo wiele. Jakby kobieta podniosła nogę ,z pewnościa ukazałyby sie jej majtki-o ile je w ogóle nosi.
-Nie!!!
-Stop!!
-Prosze pani!!
Rozwrzeszczeliśmy się w stronę owej stewardessy ,która widząc nas ,momentalnie zeskoczyła ze stopnia samolotu do tunelu i powiedziała:
-Szybko do środka!
zatrzymaliśmy się. najpierw pożegnałam się z panami G ,dziękując między innymi georgowi za szybką jazdę. przyszedł moment na bliźniaków. Obaj rzucili się w moja stronę ,aby się przytulić.
-A wy nie lecicie?
zapytała chłopców stewardessa.
Tom i Bill byli zbyt zajęci przytulaniem sie ze mną ,aby odpowiedzieć na pytanie kobiety natomiast ja byłam zbyt ściśnięta na jakąkolwiek reakcję..
-nie ,tylko ona.
Powiedział po chwili gustav.
-To jakim cudem wy się tu znalezliście nie mając biletów?! ah nie ważne.No już ,końcyć te przytulanki i biegiem do samolotu!
Krzykneła kobieta w moją stronę. Odepchnęłam od siebie bliźniaków i pwiedziałam:
-ale jak oni wróca? Drzwi prowadzące spowrotem do budynku lotniska są juz zamknięte!
-Zaraz to załatwię. No już do środka dziewczyno i zajmij sobie miejsce!
Krzyknęła kobieta wyciagając z kieszeni ‘mundurko-fartuszka’ czarne łoki-toki.
-Będziemy w kontakcie!
-uważaj na siebie!
-Wracaj szybko!
Słyszałam za plecami krzyki wchodząc na pokład samolotu. Stojąc na progu wraz ze stewardessą ,która była zniecierpliwiona ,krzyknęłam:
-Będzie mi smutno bez was czubki!
-No już ,na miejsce biegnij! A wy pędęm do budynku ,zanim po raz kolejny drzwi zostaną zamknięte bo się stąd nie wydostaniecie!
Krzyknęła kobieta w kierunku czterech chłopaków ,którzy w podskokach ,powoli biegli tyłem ,w stronę odwrotną do samolotu machając do mnie.
Stewardessa po chwili nacisnęła zielony guzik ,znajdujący się w środku samolotu. Drzwi o kroju postawionego w pionie prostokąta ,z zaokrągleniami na rogach ,opuściły się zatrzaskując szczelnie kabinę samolotu.
Wyjęłam z plecaka bilet spoglądając ,w której ‘klasie’ siedzę.
-pierwsza?!
zapytałam sama siebie ze zdziwieniem spoglądając na bilet lotniczy.
Rozejrzałam się po małym ‘przedpokoju’ samolotu. Było to dość małe pomieszczenie. Spogladając na prawo ,można było zobaczyć przejście do pierwszej klasy ,na lewo zaś była klasa druga. Przed sobą miałam owalne (?) okno ,pre które było widać kawałek pasa startowego. Skierowałam sie w prawo odsłaniając granatową zasłonę. nalazłam się pomiędzy fotelami w poszukiwaniu jakiegoś wolnego miejsca. W końcu wypatrzyłam po prawej stronie trzy wolne siedzenia. Rzuciłam się na nie siadając koło okna. Na siedzeniu obok połozyłam plecak ,zostawiając tym samym jedno wolne miejsce z samego brzegu. Wyciagnełam z plecaka odtwarzacz mp4 zakładając słuchawki na uszy.
-Witamy na pokładzie samolotu linii Magdeburg-Dubai. Prosimy pasażerów o natychmiastowe zapięcie pa…
Nie usłyszałam dalszego komunikatu ,popnieważ włączyłam odtwarzacz ,aby odciąć sie od świata. Zapięłam pas i pojrzałam przez okno. Moim oczom ukazał sie ogromny oszklony budynek lotniska. Siedziałam przy ogromnym skrzydle samolotu ,które wydawało się nadzwyczajnie wielkie. Poczułam delikatne szarpnięcie. za oknem ,pas startowy powoli się przesuwał. Po chwili samolot oderwał sie od ziemi i wzbił sie ku górze. Wsłuchując sie w dźwięk mp4 ,obserwowałam malejący obraz za oknem. Świat wydawał się taki mały. Zaczęłam sie przygladać skrzydle od samolotu ,króte raz wędrowało w górę ,innym razem zaś na dół. Mozna było wtedy poczuć lekką zmiane pozycji. Samolot leciał bardzo gładko. Nie odczówałam specjalnych szarpnięć. Nim się obejrzałam ,oparłam głowę o małe ,owalne(?) okienko i zasnęłam…

Czworo chłopaków próbowało się wydostać z lotniska ,aby skierować się w strone swojego vana. Przeszkodą był jednak tłum napalonych fanek żądających zdjęć i autografów. Panowie G porozdawali kilka pozując również do zdjęć. Żaden z bliźniaków natomiast ,nie miał na to najmniejszej ochoty. Gdy zdołali się opędzić od rozwścieczonych dziewcząt ,wsiedli do vana i w ciszy jechali z Magdeburga do Loitsche.
czarnowłosy patrząc za okno rozmyślał ,co bedzie robił przez ten cały miesiąc. Skończyła im sie trasa koncertowa ,z czego się ogromnie cieszył. przynajmniej trochę odpocznie od tych zdziczałych tłumów półnagich groupies. Dostrzegł równiez minusy tej całej sytuacji. Scena to jego zycie. To na niej dostaje pałera. To właśnie te dzikie tłumy powodują ,że chce się oddać muzyce. To wszysko dodaje mu sił i chęci do dalszego tworzenia muzyki ,jak również do zycia. Nie chciał się rozstawać z fanami. potrzebował jednak urlopu ,aby chociaz trochę się zregenerować.
W końcu ,Tokio Hotel zyje w ciągłym stresie ,pod całodobową ‘opieką’ paparazzi’ch i innych mediów ,co się robi momentami nie do zniesienia…
Tom siedział obok brata i równiez patrząc w okno ,rozmyslał. Zastanawiał sie nad jednym. Skoro mieszka w Loitsche przez całe zycie ,to dlacego nigdy nie widział tam triny ,która mieszkała zaledwie kilka domków dalej?

Rób co mówię

Odwróciłam się w kierunku Toma. Pokój oświetlały promienie księżyca. Zauważyłam ,że dredowłosy trzyma w ręku mój paszport ,który wrzuciłam wraz z biletem lotniczym do garderoby. Natychmiast się rzuciłam w jego stronę.
-Dawaj to!
Huknęłam ,po czym wyrwałam mu z ręki paszport ,który schowałam razem z biletem do plecaka.
-Kim ty w końcu jesteś? Ashley czy Ann-Kathrin?
Zapytał Bill spoglądając kątem oka to na mnie ,to na brata. Nastało niezręczne milczenie.
-Czy ty jesteś TĄ Ann-Kathrin ,o której myślę?
zapytał niepewnie Tom.

Dziewczyna nie wiedziała ,co ma zrobić. Udawanie i okłamywanie w niczym jej nie pomorze. I tak sie wszyscy dowiedzą. Tego właśnie się obawiała ,że wszyscy sie dowiedzą kim jest naprawdę. Już raz jej zycie całkowicie się rozsypało. Musiała zmienić swój wizerunek i miejsce zamieskania. Nie chciała ,aby wszystko sie zaczęło od nowa. Tego by już nie przeżyła…

-Odpowiedz mi w końcu!
dredziarz podniósł głos ,prubując wydusić ze mnie cokolwiek. Bill bacznie przyglądał się całej rozmowie.
-Tak ,jestem tą samą dziewczyną ,której matka załatwiła wejściówki na tamtą imprezę …
Powiedziałam ,dając mu do zrozumienia ,że bardzo dobrze myślał ,kim jestem. Tom wytrzeszczył oczy przeszywając mnie wzrokiem od góry do dołu.
-Nie miałem pojęcia ,że człowiek może przejąć taką metamorfozę. W życiu nie powiedziałbym ,że to ty chociaż czułem ,że skądś kojarzę te oczy.Dlaczego przestałaś się do mnie odzywać? dlaczego nie chciałas sie spotykać? dlaczego…
-Dlatego ,że po tamtej nocy ,nasze zdjęcia dotarły do prasy ,a w krótce do internetu. Wasze ,to znaczy Twoje fanki ,próbowały mnie zniszczyć. wyzywały ,poniżały… nachodziły mnie nawet w domu z groźbami ,że jak nie zostawię cie w spokoju ,to mnie zabiją. Mam mówić dalej? Czy byłbyś łaskawy choć raz użyć swojej małej mózgownicy?!
Nastała cisza. Nie miałam zamiaru jej przyrywać.Rzuciłam się na materac nie chcąc więcej niczego wyjaśniać. I tak było wszystko jasne. Bynajmniej dla mnie.
-Ale..
Zaczął Tom.
-Nie! Nie mam zamiaru ci się z tego tłumaczyć ,jasne?!
Syknełam przez zęby ,po czym spojrzałam na Billa. Ten tylko opadł na materac tuż koło mnie. Leżeliśmy tak we trójkę. Ja na środku ,Tom po lewej ,a Bill po prawej od strony okna.

W pewnym momencie zażartej dyskusji na temat imienia dziewczyny ,po kolei każde z nich usypiało. Troje nastolatków zasnęło na materacu. Nastał ranek. Promienie porannego słońca oświetlały ich twarze. Jakby ktoś ich zobaczył w takich ‘pozycjach’ ,padłby ze śmiechu.
Tom leżał na brzuchu ‘ukosem’ tak ,że jego głowa znajdowała się na brzuchu Billa ,który leżał na plecach na samym brzegu materaca. Nogi dredowłosego spoczywały poza materacem na jego lewym ,dolnym rogu. Miał otwarta buzię ,a do tego jego ręce oplatały Billa dookoła bioder. Czarnowłosy z kolei leżał prosto ,jak w trumnie. Dziewczyna ,która została ochrzczona jako Trinschen (Czyt. Trinsien) ,spoczywała na obu bliźniakach. Spała na brzuchu rozwalając się na pół materaca. Plecy Toma służyły jej za poduszkę ,ręce miała rozłożone na boki na całą swoją długość ,a nogi poza materacem w stronę okna w taki sposób ,że przygniatała nimi Billa.

-Co jest kurwa…
Powiedziałam szeptem słysząc dźwięk telefonu. Podniosłam się leniwie i poczłapałam na dół do salonu. Po drodze zdążyłam się przeciągnąć i poobijać milion pięćset razy o jakieś kanty. W końcu doczołgałam się do telefonu.
-Ashley? Mam nadzieję ,że jesteś gotowa? o 12:15 odlatuje samolot.
usłyszałam głos matki w słuchawce. Ziewnęłam z zamkniętymi oczami nic nie odpowiadając.
-Jesteś tam?
-yhy…
-No to wychodź już z domu bo nie zdążysz. Zobaczymy się za miesiąc. Baw się dobrze i uważaj na siebie.
Usłyszałam sygnał w słuchawce ,co miało oznaczać koniec połączenia. Odłożyłam ją i podążałam nieprzytomna schodami do mojego pokoju. Rzuciłam się na materac.
-Co jest?
Ocknął się Bill patrząc ze zirytowaniem na swojego brata ,który go obejmował w pasie. Czarnowłosy przeturlał się z materaca na ziemię w kierunku okna uwalniając się z uścisku Toma ,a jednocześnie zostawiając go śpiącego.
-Dzwoniła twoja mama?
Zapytał Bill nie otrzymując odpowiedzi na poprzednie pytanie i podniósł się ,żeby usiąść jak przystało na człowieka.
-yhy…
Burknęłam od niechcenia zamykając powieki.
-O której masz być na lotnisku?
-O 12…zamknij się i daj mi spać.
Syknęłam na Billa ,po czym uwaliłam się na Tomie ,robiąc po raz wtórny poduszkę z jego pleców. czarnowłosy spojrzał na wyświetlacz swojego telefonu ,który leżał na ziemi.
-O w dupe… jest już piętnaście po jedenastej! Wstawać bo nie zdążymy na czas!!
Ryknął Bill ,po czym zaczął ściągać mnie i Toma z ‘łóżka’.
przez chwilę nie docierało do mnie nic.

Dziewczyna nie wiedziała ,co myśleć. Była w totalnym szoku. Takie są skutki przygarniania gości na noc. Po kilku sekundach jednak zaskoczyła.

-Co?!
Zapytałam zrywając się na równe nogi. Popędziłam do łazienki. Nie chciałam wiedzieć jak wyglądam. To było mało istotne. Przepłukałam twarz zimną wodą. Nie wycierając jej nawet ręcznikiem ,wbiegłam do pokoju wrzeszcząc:
-I co teraz?! Wkopałam się w jakieś bagno! Jeszcze mi odleci ten pieprzony samolot!
Nie mogąc opanować nerwów ,zaczęłam biegać po pokoju jak oszołom.
-Uspokój się dziewczyno i zajmij się sobą. My zniesiemy z Tomem bagaże na dół.
Powiedział Bill ,po czym pośpiesznie wraz z bratem zabrali się za znoszenie mojej ogromnej walizki i plecaka podręcznego. Ja natomiast kompletnie nie wiedziałam ,co mam ze sobą zrobić. Spojrzałam na siebie od góry do dołu. Stwierdziłam ,że moje ubranie po nocce jest zbyt wymięte. Rzuciłam się prędko w kierunku garderoby w poszukiwaniu czegoś przydatnego do ubrania. Zaczęłam wywalać za siebie rzeczy ,dopóki nie wpadła mi w ręce tysięczna para moich skejtowskich spodni ,które postanowiłam założyć ,po czym gotowa ,wybiegłam z pokoju.
W połowie drogi ,tuż przy schodach ,uświadomiłam sobie ,że zapomniałam zabrać deski. Wróciłam aby przewertować pokój. Nigdzie jej nie było.
-KURWA MAĆ!!!
Wrzasnęłam wściekła. Po chwili usłyszałam dobiegający mnie z dołu głos Toma:
-Twoja deskorolka jest na dole. Schodź już.
Zdziwiła mnie ta wypowiedź. Jakby mi czytał w myślach. Spojrzałam ostatni raz po pokoju. Mój wzrok przykuł biały laptop leżący na biurku. Rzuciłam się ,aby go zabrać. Po chwili zbiegałam już z przenośnym komputerem po schodach.
-Która godzina?
Zapytałam zdyszana widząc Billa i Toma stojących przy drzwiach. Obaj spojrzeli na zegarek wiszący przed pokoju ,po czym równo odpowiedzieli:
-11:20.
-No tak…nie pomyślałam o jednym. Jak ja się dostane na lotnisko ,jeszcze w tak krótkim czasie? Ja pierdole ,przecież to jakaś paranoja ,na dodatek…
-Uspokój się ,o tym też pomyśleliśmy. Zadzwoniliśmy po Georga ,żeby nas zawiózł naszym vanem. O juz tu jest.
Powiedział Tom ,stojąc w progu otwartych drzwi ,po czym chwycił moją walizkę i wyszedł w kierunku vana z przyciemnianymi szybami.
-Będziesz tu tak stać? chodźmy ,bo się spóźnimy.
Popędził mnie Bill. Czarnowłosy chwycił mój plecak razem z deskorolką i udał się w tym samym kierunku ,co jego brat. Ja zamknęłam drzwi na klucz ,po czym dołączyłam. Tom z jakimś chłopakiem ,zapewne Georgiem ,pakował moją walizkę na pakę. Spojrzałam na nich pytającym wzrokiem.
-Aa tak. Wy się nie znacie. Trinschen to jest Georg i na odwrót.
Powiedział Tom patrząc to na mnie ,to na swojego kolegę. Rzuciłam mu wściekłe spojrzenie na dźwięk mojego przezwiska. ‘Co za palant.’ ,pomyślałam patrząc na Toma z pogardą.
-Miło.
Powiedział Georg wystawiając dłoń w moim kierunku. Uścisnęłam ją ,po czym rzekłam:
-tak na serio to jestem Ashl…
-ekhm.
Urwałam wpół zdania widząc wściekłą minę Toma.
-tak ..Trina.
Dokończyłam ,po czym wsiadłam do dość sporego vana. Rzuciłam laptopa na siedzenie i usiadłam koło Billa. zauważyłam ,że na przednim siedzeniu siedzi ktoś jeszcze.
-Ile was tu do cholery?
Zapytałam patrząc to na Billa ,to na kolesia ,który siedział z przodu. Ten momentalnie się odwrócił z uśmiechem i wyciągając dłoń w moim kierunku ,powiedział:
-Gustav jestem.
Uścisnęłam jego dłoń ,po czym powiedziałam:
-ja jestem A..
-TRINA. mów na nią Trinschen.
Przerwał mi Bill ,który podobnie jak jego brat bliźniak nie uznawał mnie za Ashley ,odkąd się dowiedział ,że mam na imię Ann-kathrin. Posłałam mu wściekłe spojrzenie spode łba. Ten się tylko drwiąco uśmiechnął. Przywaliłam mu w ramię.
-To bolało!
-Miało boleć!
Odpyskowałam czarnowłosemu ,po czym udawałam ,że mam focha odwracając się do niego plecami. Po chwili ,Tom usiadł z mojej drugiej strony ,a Georg za kierownicę.
-A tobie co?
Zapytał Tom spoglądając to na mnie ,to na Billa ,który rechotał za moimi plecami.
Spiorunowałam dredziarza wzrokiem ,po czym przesiadłam się naprzeciwko nich razem z moim laptopem.

Bill popatrzył na swojego brata ,po czym wzrokiem ,nakierował go na spodnie dziewczyny. Te ,były założone na lewą stronę. Dredowłosy momentalnie wybuchł głośnym śmiechem.

-Co?
Rzuciłam w ich kierunku nie wiedząc zupełnie o co chodzi. Bliźniacy zaczęli się jeszcze bardziej śmiać spoglądając na siebie.
-O co wam chodzi?!
Ryknęłam patrząc się na dwóch debili ,którzy się zwijali ze śmiechu naprzeciwko mnie.
-ty…ty..ty masz…
Zaczął Bill nie mogąc dokończyć zdania ,ponieważ atak śmiechu mu w tym przeszkadzał.
-Co ja?!
Zapytałam z bulwersem oczekując odpowiedzi.
-Bo masz spodnie na lewej stronie!!
Wybuchł Tom. Po chwili ,cały van się zanosił głośnym śmiechem. Jedynie dla mnie to nie było zabawne. Posłałam bliźniakom wściekłe spojrzenie ,po czym ryknęłam:
-Odwrócić łby i zamykać oczy!
-Ale nie musisz się nas wcale wstydzić…
Wydyszał Tom próbując powstrzymać śmiech.
-Ale już Kaulitz!
-Ale..
-Rób co mówię ,albo już więcej nie spojrzysz na żadną laskę bo ci te oczka wyskubię tępą łyżką!
Krzyknęłam w stronę Toma ,który momentalnie wykonał rozkaz zakrywając oczy i odwracając głowę w kierunku okna. Widać było ,że ma problemy z koncentracją ,ponieważ co chwilę próbował podglądać. Spojrzałam na Billa ,który mi się bacznie przyglądał.
-Ciebie też się to tyczy.
Powiedziałam już spokojniej. Bill poszedł śladami swojego brata. Ściągnęłam spodnie ,po czym zaczęłam je przewracać na prawą stronę.

Tom nie mogąc się powstrzymać ,musiał wpaść na debilny plan. Gwałtownie odwrócił głowę spoglądając na dziewczynę ,szturchnął Billa dając mu do zrozumienia ,że mają jej zabrać spodnie ,po czym zabrał się do roboty. Po chwili ,spodnie Triny latały po całym vanie. Od Billa do Gustava ,od Gustava do Toma i tak w kółko. Raz zamotały się na głowę georga ,który siedział za kierownicą i zaczął wrzeszczeć zbulwersowany zachowaniem młodszych kolegów. Dziewczyna siedziała również zbulwersowana na siedzeniu naprzeciwko bliźniaków. Momentami próbowała łapać spodnie próbując jednocześnie zasłonić swoje majtki. Chłopakom ,jak to chłopakom sprawiało to niezłą frajdę. W pewnym momencie dziewczyna nie zwracała na to najmniejszej uwagi i przestając się krępować spoglądała za okno udając ,że nie interesują jej wydarzenia w vanie.

-ładne masz majtki.
Powiedział do mnie Tom puszczając oczko. Ja tylko spojrzałam na niego z ironią i odrzekłam:
-Żałosny kretyn…
Spojrzałam później groźnie na Billa ,który się troche speszył.Czarnowłosy po chwili się odezwał chwytając moje spodnie.
-Dobra ,dość tego.
Złapałam spodnie ,które mi podrzucił Bill ,po czym je założyłam. Posłałam mu spojrzenie wyrażające wdzięczność. Po chwili Tom z Gustavem się uspokoili. Odwróciłam się tyłem do bliźniaków ,a jednocześnie przodem do panów G ,po czym uklęknęłam na siedzeniu i wetknęłam głowę pomiędzy ich siedzenia zaczynając z nimi dyskusje na różne tematy.
-A tak w ogóle to jestem Ashley.
Powiedziałam dumna z siebie ,po czym się uśmiechnęłam pod nosem. Oczywiście padło milion pięćset pytań dlaczego Ashley ,a nie Trina ,dlaczego Trinschen ,a nie Ashley…
-O której odlatuje samolot?
Zapytał z za kierownicy Georg.
-o 12:15…w ogóle to ,która godzina?
Zapytałam oczekując odpowiedzi od strony bliźniaków. Bill spojrzał na wyświetlacz telefonu ,po czym wytrzeszczył oczy…

 
Powered by Wordpress. Design by Bingo - The Web Design Experts.