Siemka.

Siemka. Wiem, że to bardzoi dziwne że już dzisiaj daję nową notkę, ale mam wene i muszę to wykorzystać. Na początku chciałabym bardzo podziękować tym co wchodzą na tego bloga i komentują. Jestem Wam za to bardzo wdzięczna. Nie wiem co bym bez Was zrobiła. Następna notka nie będzie szybko bo muszę się zabrać za naukę, a raczej za konkurs z historii. Muszę odpowiadać na pytania a jeszcze nic nie mam zrobione. Hehe, no to to by było na tyle ode mnie. A teraz opowiadanko dla Was:

Gdy weszłam do jego pokoju zobaczyłam go siedzącego na podłodze, podłodze obok niego jakieś gazety. Podeszłam do niego, a na okładce jednej z gazet zobaczyłam zdjęcie jego i Julii. Spojrzałam na niego: miał szklane oczy, ale nie płakał. Widać było, że jest zmęczony i nie wie, co robić.
-Bill nie siedź tutaj sam. Bez ciebie jest tak pusto w domu. Nie ma, z kim się śmiać i kręcić beki. Wiem, że jest ci trudno, sama wiem jak to jest jak się z kimś rozstaje.
-Ale myśmy się nie rozstali. Ona mnie po prostu zdradziła. I tyle.
Nie wiedziałam, co mu odpowiedzieć. Czułam się teraz tak jak on. Rozumiałam go doskonale, jakbyśmy byli jedną osobą. Powiedziałam mu tylko, że będę do niego czasem wpadać, żeby pogadać i wyszłam z pokoju. Uważałam, że teraz powinien być sam i to przemyśleć, chociaż nie będzie mu łatwo. Kiedy schodziłam na dół, spotkałam Julię.
-Siemka. Co tam u ciebie?- Zapytała jakby się nic nie stało. Nie odpowiedziałam tylko poszłam dalej. Nie zwracałam teraz uwagi na to, że to moja przyjaciółka. Teraz nie chciałam z nią w ogóle mieć do czynienia. Wyszłam z domu. Postanowiłam, że pójdę w odwiedziny do Tomka, w końcu nie widziałam go, od kiedy wyjechałam. Kierowałam się, więc w stronę jego domu. Po drodze spotkałam Mateusza.
-Cześć Klaudia! Myślałem, że wyjechałaś!-Powiedział zadowolony.
-No, plany się trochę zmieniły.-Powiedziałam.
-Rodzice jednak zgodzili się, żebyście zostały, tak?
-Niezupełnie. My byłyśmy już w Polsce, ale uciekłyśmy z domu. To tylko tak okropnie brzmi, ale poszło łatwo.
-A mama się nie będzie martwić?
-Na pewno będzie, ale wolę być tutaj.
-Coś się stało?- Zapytał podejrzliwie.
-Czemu tak myślisz?
-Bo tak smutno wyglądasz. Jakby się cały świat zawalił.
-Bo wszystko się chrzani.
-To może wpadniesz do mnie i opowiesz dokładnie, co i jak?
-Ale teraz idę do Tomka. Może ty wpadniesz do mnie wieczorem?
-A możesz ty do mnie?
-No dobra. Będę koło 18.
-To do zobaczenia.
-Na razie.
Poszłam szybkim krokiem do Tomka. Gdy podeszłam pod jego dom zapukałam lekko do drzwi. Otworzyła mi jego ciotka. Była ubrana jak do walki na ringu. No, ale dobra, nie będę się czepiać.
-Dzień dobry. Jest może Tomek?
-Jest u siebie. A znasz go?
-Tak, jestem jego znajomą.
-Aha. No to wejdź tam do niego.
Poszłam na górę. Już na schodach słyszałam głośną muzykę, dochodzącą z jego pokoju. Zapukałam do drzwi, ale tego nie usłyszał. Pukałam kilka razy, ale nie reagował. Postanowiłam wejść. Tak jak pomyślałam, tak zrobiłam.Jednak, kiedy weszłam do jego pokoju, zauważyłam go w samych bokserkach i koszulce. Kiedy mnie zobaczył szybko podbiegł do szafy i wziął spodnie. Tak się spieszył, że wywrócił się i rąbnął o stół, ślizgając się na dywanie. Ja oczywiście miałam polewkę na całego, prawie leżałam na podłodze. On pospiesznie wstał i ubrał spodnie, po czym przywitał się.
-Cześć Klaudia. A co ty tutaj robisz?
-Stoję?
-No, ale przecież mówiłaś, że wracasz do Polski.
-Bo byłam już tam, ale uciekłam z domu.
-Jak to uciekłaś? Sama? Czym?
-Chłopaki po nas przyjechali. A my skorzystałyśmy z okazji.
-A nie boisz się, że mama po ciebie przyjedzie i zrobi ci awanturę na całego?
-Na pewno takie coś będzie miało miejsce, ale chcę żeby wiedziała, że tu jest mi lepiej. I Kat też.
-A jak tam z Tomem?
-No..Przecież wiesz, że się pogodziliśmy.
-A, no tak. A u innych?
-No, nie najlepiej.
-Dlaczego?
-Julia zdradziła Billa z Patrykiem, czyli Patryk zdradził Olę z Julią.
-O Matko, to na serio poważna sprawa. Jak Bill i Ola? Trzymają się jakoś?
-Ola to jeszcze, bo nie zna Patryka tak długo. Ale z Billem jest niedobrze. Siedzi w swoim pokoju i ogląda gazety,w których byli na zdjęciach.
-Wiesz, poszedłbym z nim pogadać, ale jest coś, co staje mi na drodze. A raczej ktoś.
-Kto?
-No…Tom.
-Tom?
-No tak. Teraz to się go trochę boję nawet.
-Przestań, on ci nic nie zrobi. Wie, że się pogodziliśmy. Nawet nie protestował. Nie jest, aż taki zły.
-To mogę jutro wpaść w południe?
-No pewnie, że tak. Sorki, muszę już spadać, muszę iść jeszcze do Mateusza.
-Aha, to do jutra.
-Do zobaczenia.
Wyszłam z jego domu. Szłam tak uliczkami, kiedy skapnęłam się, że nie wiem gdzie Mateusz mieszka. Postanowiłam, że do niego zadzwonię i się zapytam. Wystukałam, więc jego numer i czekałam, aż odbierze. Zrobił to po kilku chwilach.
-Mateusz?
-Tak. A kto mówi?
-To ja Klaudia.
-O, idziesz już do mnie?
-No, mam taki zamiar. Tylko nie wiem gdzie ty mieszkasz.
-A gdzie jesteś?
-Zaraz…poczekaj-spojrzałam na tabliczkę na jakimś budynku- Frankowskiego 12.
-Oj… musisz iść dwie ulice prosto, potem na lewo, potem na prawo i prosto. Tam będę stał.
-No dobra. Na razie.
-Narka.
Poszłam tak jak mi mówił. Musiałam iść przez wielkie zaspy śniegu, bo w końcu jest marzec, a jeszcze pada śnieg. Spodnie miałam całe mokre, no, ale dobra…doszłam. Na rodu pewnej ulicy stał Mateusz i machał do mnie ręką. Podbiegłam do niego, nie myśląc za wiele przy tym. Kiedy już byłam prawie przy nim, dosłownie kilka kroków od niego wyrżnęłam się na glebę. Leżałam jak długa, a ten się śmiał.
-Z, czego się śmiejesz?-Zapytałam lekko wkurzona.
-Z ciebie. Hehe, jakbyś siebie teraz widziała.
-Nie nabijaj się.
-No dobra-Pomógł mi wstać.
-Dzięki
-Nie ma sprawy. To jak, idziemy do mnie?
-Nom…tak.
W TYM SAMYM CZASIE W DOMU.
Bill w końcu wyszedł ze swojego pokoju, żeby coś zjeść. Jak spojrzał na Julię i Patryka to postanowił dosiąść się do Oli, żeby na to nie patrzeć. Usiadł, więc koło Oli i zaczął rozmowę.
-Co tam u ciebie?
-Tak jak u ciebie. Załamanie i nic więcej.
-Witaj w klubie. Nie mogę uwierzyć, że oni nam to zrobili i jeszcze mają czelność nadal tu mieszkać. Przecież są dla nas jak obcy.
-Tak jak ja, Klaudia, Melody.
-Oh…wy to, co innego. Jesteście fajne i w ogóle. Nie to co oni.
-Skoro tak mówisz.
-Co czytasz?-Zapytał wskazując na książkę w ręku Oli.
-„Pamiętnik księżniczki”. Wciąga jak nie wiem, co.
-Ale to raczek dla dziewczyn nie?
-No, ale dla chłopaków jest extra książka Język Trolli.
-Muszę kupić, skoro jest extra. Ostatnio coś mało czytam i przez to chyba jestem coraz głupszy.
-Czemu tak myślisz?
-No, bo ty, Melody i Klaudia tyle czytacie, a ja nic.
-A inni chłopcy czytają?
-No…. Nie.
-To, co się przejmujesz?
-Ja się wszystkim bardzo przejmuję. Sam nie wiem, dlaczego. Chyba taką mam naturę.
-A wiesz, że to nawet zaleta. Wtedy uczysz się na błędach innych ludzi.
-Teraz wiem już jedno.
-Co takiego?
-Że moja znajomość Julią to był wielki błąd.
Ta nic mu nie odpowiedziała. Odłożyła książkę na stół i powiedziała, że idzie do siebie. W tej samej chwili wróciłam od Mateusza.
-Klaudia, gdzie ty tak długo byłaś?-Zapytał Tom dając mi buziaka.
-Najpierw byłam pogadać z Tomkiem, a potem spotkałam Mateusza i on chciał ze mną pogadać.
-Widzę, że masz duże powodzenie u chłopaków.
-A co, zazdrosny jesteś?
-Ja?Nie.
Ja się tylko zaśmiałam pod nosem i poszłam do siebie na górę. Włączyłam wieżę na cały głos. Puściłam piosenkę” Because you live” i położyłam się na łóżku. Nawet nie wiem, kiedy zasnęłam. Gdy się rano obudziłam szybko się przebrałam. Zeszłam na dół. Nagle usłyszałam jak Melody krzyczy. Głos dochodził z łazienki na górze. Pobiegłam na górę. Okazało się, że zobaczyła pająka. Podeszłam do niego i trzepnęłam go laczkiem.
-Klaudia, ty właśnie zabiłaś niewinne stworzenie.-Powiedziała zdziwiona.
-Brzydzę się takimi stworzeniami.
-Aha, to tak jak ja.
Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Trochę mnie to zdziwiło, bo Tomek miał przyjść dopiero w południe. Poszłam otworzyć. Jednak wyprzedziła mnie Ola. I dobrze, bo jak się okazało w drzwiach stała moja mama.
-Nie, Klaudii tu nie ma. Naprawdę, nie kłamię. Może pani sprawdzić-Słyszałam ich rozmowę ze schodów. Pobiegłam do Kat, żeby jej wszystko powiedzieć. Weszłam do jej pokoju nie pukając,. Ta właśnie całowała się z Guciem.
-Kat, szybko-powiedziałam.
-Pali się czy co?
-Nawet gorzej.
-Co się znowu stało?
-Mama przyjechała.
-Co? Jak to?
-No normalnie. Stoi na dole. W przedpokoju.
-A wie, że tu jesteśmy?
-Nie, ale chce sprawdzić cały dom.
-O kurde i co teraz?
-Musimy uciekać. Tylko gdzie?
-Przez okno. I do parku.
-O.K. To szybko, bo ona zaraz tu będzie.
-Ale przecież nie skoczymy z pierwszego piętra, bo się całe połamiemy.
-No to po schodach, tych z tyłu na dół i przez tyle drzwi.
Tak też zrobiłyśmy. Biegłyśmy jak najszybciej. Na szczęście nie spotkałyśmy nikogo. Wybiegłyśmy z domu, kierując się do parku.
-Ej, Kat?
-Co?
-Nasze rzeczy zostały w domu.
-No i?
-Przecież mama się skapnie, że to nasze.
-Może ich nie zauważy.
-A jak tak? Nawet nie wiemy, kiedy będziemy mogły wrócić.
-Masz komórkę?
-Mam, ale, po co ci ona?
-Zadzwonimy do kogoś.
-Dobra, do Toma. On powie nam, co i jak.
Zadzwoniłam.
-Tom?
-Tak. Mam złe wieści.
-Jakie?
-Wasza mama skapła się, ze tu jesteście.
Co?
-No, lepiej wracajcie i pogadajcie z nią. Jest wkurzona na maksa.
-No dobra, zaraz tam będziemy. Do zobaczenia.
-Na razie.
-No i co?
-Mama wie, że tu jesteśmy.
-Już po nas.
-Musimy wracać.
-Do niej, żeby wysłuchać kazania?
-A znasz inne wyjście.
-Nie. Ale nie wracamy do Polski, nie?
-Pewnie, że nie.Jakbyśmy mogły.
Udałyśmy się w stronę domu. Bałyśmy się stanąć twarzą w twarz z mamą po ucieczce z domu. Kiedy do niego weszłyśmy, ujrzałyśmy ją siedzącą w salonie.
-Ty pierwsza-powiedziałam szeptem do Kat.
-Nie ty.
-Kat, jesteś starsza.
-No, a młodszym się ustępuje.
-Ale młodszy teraz tego nie chce.
-No dobra, dobra.
Weszłyśmy spokojnie do salonu. Gdy mam nas ujrzała od razu skierowała głowę w naszą stronę. Patrzyła na nas wrogo.

no to by było na tyle. Pozdrawiam:)

Po drodze rozmawiałyśmy

Po drodze rozmawiałyśmy i przypominałyśmy sobie wszystko, co robiłyśmy jak byłyśmy małe. Dużo się przy tym naśmiałyśmy, w końcu jesteśmy zwariowane i nie myślimy zanim coś zrobimy. Gdy tak szłyśmy przez miasto, dotarłyśmy do szkoły. Spojrzałyśmy na siebie, ale nie weszłyśmy do środka. Nie chciałyśmy spotkać starych znajomych, znajomych tak nie zastąpią nam tamtych, co zostali w Niemczech. Poszyłyśmy, więc dalej. Nieoczekiwanie wpadłyśmy na naszą dawną najgorszą koleżankę: Martynę. Spojrzałyśmy na nią wrogo i modliłyśmy się, żeby nas nie poznała. Ale jednak stało się.
-O!Czy to nie nasze zadumane w sobie koleżaneczki z dawnych lat?
-Nie, bo nigdy nie byłyśmy twoimi koleżankami. To zbyt wielka obelga.
-I, kto to mówi? Z tego, co pamiętam to wy nigdy nie miałyście fajnych koleżanek, bo wszystko musi być tak jak chcecie wy.
-No widzisz, a teraz się suń, bo chcemy przejść i nie patrzeć dłużej na ciebie.
Ta posłusznie się odsunęła, chyba nie chciała się z nami droczyć. Wróciłyśmy do domu dość późno. Oczywiście musiało się odbyć kazanie mamuśki. W końcu poszłyśmy do swoich pokoi i włączyłyśmy g-g. Żałowałam, że nie mam numeru chłopaków. Przynajmniej mogłabym poklikać z nimi. Ale przypomniało mi się, że oni mają mój numer. Weszłam na dostępny z opisem: Tęsknię za wami. Nie miałam za dużo osób na g-g, ale się tym za bardzo nie przejęłam, do wieczora siedziałam na dostępnym czekając że chłopcy się do mnie odezwą. No i się opłaciło poczekać, napisał do mnie nieznajomy.
-Hej-napisał.
-Siemka. Kim jesteś?
-To ja Tom. Ja też tęsknię i to bardzo. Ni ma dla was jakiegokolwiek ratunku?
-Już mamy plan, ale to będzie nielegalne i niebezpieczne, ale damy radę.
-Co wy chcecie zrobić, bo brzmi strasznie?
-Uciekamy z domu i wracamy do was
-A, czym wrócicie?
-Autostopem.
-O, nie, nie, nie. My po was przyjedziemy.
-Ale chyba nie do domu, nie?
-Umówimy się gdzieś. O, już wiem. Jutro koło waszej starej szkoły o 23.30. Na 100% trafimy.
-No dobra. Sorki Tom ja muszę kończyć, najchętniej to bym cię teraz pocałowała przez ekran komputera.
-To tak jak ja. No to całuję. Papa
-Do szybkiego.
Wyłączyłam komputer i od razu pobiegłam na palcach do pokoju Kat, żeby jej wszystko dokładnie powiedzieć. Na szczęście nie spała.
-Kat?
-Klaudia, co ty tu robisz?
-Muszę ci coś powiedzieć.
-Ważne?
-Bardzo.
-To gadaj.
-Pisałam przed chwilą z Tomem na g-g, i powiedział, że przyjadą po nas jutro o 23.30 Pod szkołę i nas zabiorą z powrotem do Niemiec.
-Co? I ty dopiero teraz mi o tym mówisz, muszę się spakować.
-Chora jesteś? Jutro wieczorem to zrobimy, mama przecież nie może o niczym wiedzieć.
-A no tak, racja. Niech to już jest jutro.
Poszłam spać do swojego pokoju. Następny dzień zleciał migiem. Nim się obejrzałam była już 20. Wtedy właśnie zaczęłam się pakować, najwyższy czas. Gdy już to zrobiłam usiadłam na łóżku. Umówiliśmy się, że Kat po mnie przyjdzie i po cichu wyjdziemy z domu. W końcu zapukała cicho do drzwi i poszłyśmy. Miałyśmy sporo szczęścia, bo gdy schodziłyśmy po schodach potknęłam się, ale mama się nie obudziła. Wyszłyśmy z domu i powoli pobiegłyśmy pod szkołę. Stałyśmy tam dosyć długo, a oni się nie pojawiali. Zaczęłyśmy się martwić, w końcu obiecali a zawsze dotrzymują słowa. Kat nerwowo pstrykała palcami. Spojrzałam na zegarek. Było po północy. Nagle przyjechała limuzyna. Trochę nas to zdziwiło, o tej porze. Okazało się, że to nasi kochani chłopcy. Jak Tom wysiadł z samochodu od razu rzuciłam się mu na szyję, a potem go pocałowałam. Nie zdziwił się mojej reakcji, chyba chciał zrobić to samo. Kat i Gucio też się przywitali gorąco i pojechaliśmy. Po drodze gadaliśmy i śmialiśmy się bardzo dużo. Gdy przyjechaliśmy<8.20> W domu czekało na nas miłe zaskoczenie:przyjęcie powitalne.
-Rany, kto to wymyślił?-Krzyknęłam i rzuciłam się na dziewczyny żeby się z nimi przywitać.
-To pomysł Oli i Melody.-Powiedział Georg. Pocałował swoją kochaną Melody. Ta się zdziwiła, ale nie protestowała.
-No to jak, rozkręcamy imprezę?-Zapytał głośno Bill.
-Nie mam nic przeciwko-powiedziałam z uśmiechem.
Zaczęliśmy szaleć na całym parkiecie. Cały czas z kimś gadałam. Niby nie widziałam ich tylko kilka dni, a tak się za nimi stęskniłam. Wiedziałam, że nikt mi ich nie zastąpi. To niemożliwe, to są przyjaciele na zawsze.Podeszłam do Oli, chciałam z nią na spokojnie pogadać.
-Ola?
-Tak? Coś się stało?
-Nie, nic. Tak tylko chciałam pogadać. Działo się coś jak nas nie było?
-Nawet nie wiesz ile.-Mówiąc to miała smutek w oczach.
-Coś nie tak? Błagam powiedz prawdę.
-Zerwałam z Patrykiem.
-Co? Jak to?Dlaczego?
- Zdradził mnie, nie zgadniesz z kim.
-Nie mówi mi, że z Melody, bo nie uwierzę. Ona by go nie zdradziła nigdy.
-Nie, nie z Melody, ale z Julią.
-Co?
-To, co słyszysz.
-A, co Bill?
-Oni też zerwali ze sobą. A oni teraz chcą to jakoś usprawiedliwić.
-Ale, jak oni was zdradzili?
-No po prostu. Poszłam raz do Patryka, bo chciałam pogadać. Wchodzę, a tam oni leżą w łóżku bez ubrań i wiesz…
-Na serio? Nie, ja idę mu rozwalić łeb i jej też. I nawet nie próbuj mnie zatrzymać i tak do zrobię.
-Klaudia, nie warto.
-I tak idę.
I poszłam do salonu, gdzie była impreza. Muzyka głośno grała, a ja przepychałam się pomiędzy wszystkimi. W końcu odnalazłam wzrokiem Patryka. Podeszłam do niego cała czerwona ze złości.
-Ty, co ty sobie myślisz, co?
-O, czym ty gadasz?
-O tym, co zrobiłeś Oli.
-Więc już wiesz. No, wiedziałem, że się wkurzysz na mnie.
-No to się nie myliłeś. Czemu jej to zrobiłeś z najlepszą koleżanką.
-Bo mi się tak chciało.
-A teraz chcesz to odwleczyć, tak.
-No, tak.
-I myślisz, że Ola jest taka naiwna, że ci wybaczy?
-Mam taką nadzieję.
-To się zdziwisz, bo Ola jest taka sama jak ja. Nie wybacza, bo nienawidzi zdrady i kłamstwa.
-Nigdy nie rozumiałem dziewczyn.
-To naucz się je rozumieć.
-Nie mam zamiaru się z tobą kłócić. Wiem, że jesteś po stronie Oli, ale chyba mnie nie zabijesz.
-Nie, ale walnąć mogę. I to z całej siły.
-Już się boję.
Wtedy tak go walnęłam w łeb, że przez chwilę stękał z bólu.
-Porąbało cię? Chcesz mnie zabić?
Nie odpowiedziałam. Szukałam wzrokiem Julii. Jej też chciałam wygarnąć wszystko, co mam do powiedzenia. Jednak nigdzie jej nie widziałam. Puściłam Patryka i poszłam w głąb salonu. Wtedy ją ujrzałam, siedzącą w kącie. Miała czerwone oczy, chyba płakała. Podeszłam do niej.
-I, na co ci to było, że zdradziłaś Billa?
Nie odpowiedziała.
-Czy ty myślisz, że on ci wybaczy?
Znowu cisza. Trochę mnie to wkurzyło. Poszłam sobie od niej na imprezę, bawić się. Ale najpierw poszłam do kuchni. Tam zastałam Melody i Georga, którzy się całowali.Nie chciałam im przeszkadzać.Wzięłam tylko coś do jedzenia i poszłam na przyjęcie.
-O, Klaudia. Chodź do nas.-Powiedział Tom.
-Wiesz, nie mam chyba nastroju na tańce.
-Co? Przecież dopiero przyjechałaś. Stało się coś?
-Patryk…Ola.
-A, więc o to chodzi. Nie wiem, jak on mógł jej to zrobić. No, ale chyba ze mną zatańczysz, nie?-Mówiąc do miał na twarzy ten swój piękny uśmieszek. Trudno było mu odmówić, więc się zgodziłam. Puścili szybką piosenkę, nie pamiętam, jaką. Gdy się skończyła poszłam do siebie rozpakować rzeczy. Kiedy już to zrobiłam, położyłam się wygodnie na łóżku i od razu zasnęłam. Obudziłam się dopiero o 14. Wszyscy byli już na chodzie. Zjadłam śniadanie, ubrałam się i poszłam do pokoju Melody, żeby pogadać. Zapukałam do drzwi, otworzył mi Georg.
-Cześć, jest Melody?
-Jest, wejdź.-Powiedział z uśmiechem na twarzy.
-Wiesz, chciałam się zapytać… wiem, że powinnam zapytać jego samego, ale to by było tak dziwnie.
-No, ale, o co chodzi?
-O Billa. Jak on się trzyma, od kiedy nie jest z Julią?
-A to o to chodzi. No, nie jest mu łatwo, w końcu był z nią dość długo, ponad rok.
-Ale… trzyma się jakoś, nie?
-O tym już musisz z nim pogadać.
-No to pójdę teraz, chcę wiedzieć. Na razie.
-Do zobaczenia.
Poszłam do Billa. Gdy weszłam do jego pokoju ujrzałam…

Poszłam do sali w której został Bill.

Poszłam do sali w której został Bill.
-Rany nie wiem jak Ci dziękować.-powiedziałam i się rozpłakałam.
-Ej…no nie płacz. Nie do twarzy Ci ze łzami.
-Ale to są łzy szczęścia. Z takimi każdemu do twarzy-powiedziałam i się do niego przytuliłam.
-Klaudia….
-No?
-Wiesz…jak tak teraz się do mnie przytuliłaś to zrozumiałem jak mi tego brak.
-Bill…nie możemy.
-Dlaczego?
-No bo nie możemy być razem. A co z Tomem?
-Przecież on ma dziewczynę.
-No wiem.
-Klaudia…
-No?
-Kocham Cię.
-Wiem, ale tylko tak po przyjacielsku-powiedziałam i dałam mu buziaka w polik.
-Przecież wiesz, że nie tylko po przyjacielsku.
-Bill nie zaczynaj. Po przyjacielsku i koniec.
-A Ty mnie też tak kochasz?
-Po przyjacielsku tak.
-Aha. Fajnie.
-Dobra wracajmy już. Robi się późno.
-Masz rację.
Wróciliśmy do domu a tam…

Dobra kończę. Nie jest taka długa jak chciałam napisać no ale dobra. Chyba to wytrzymam:)Pozdro dla Was:)

Zaniedbałam bloga

Heh, wiem wiem. Zaniedbałam bloga. Ale szczerze mówiąc u mnie jest extra pogoda i nie mam zbytnio czasu, żeby myśleć nad nową notką. Ale ta specjalnie dla Was będzie długa no i mam nadzieję, że fajna.
Chcę podziękować autorce bloga www.bill-new-image.mylog.pl za te wszystkie komentarze, które mi dała. Heh po raz pierwszy miałam ponad 220 komentarzy więc jest za co dziękować.
No a teraz już długa notka specjalnie dla Was ale szczególna dedykacja dla Kimz bloga, którego nazwę napisałam powyżej.:)

-Którego z nas wolisz?-zapytał Bill.
-Ja…a skąd to pytanie?-zapytałam.
-Bo chcemy wiedzieć-powiedział Tom.
-No ale ja nie chcę między Wami wybierać. Chyba o tym wiecie.
-No tak…ale podobasz się nam obu.
-A…więc o to chodzi.
-No.Więc którego wolisz?-dopytywał się Bill.
-żadnego z Was. Chyba nie mogę być z żadnym z was.
-Dlaczego?-powiedział zdziwiony Tom.
-Bo jeszcze byście się przez moją decyzję pokłócili. A ja tego nie chcę.
-Sprawiasz nam zawód. My musimy wiedzieć, którego wolisz.
-Wam jeszcze mogę sprawić zawód, ale nie mogę go sprawić samej sobie. Przykro mi, ale tak będzie lepiej.
Ze spuszczonymi głowami wyszli z salonu.
-A co tym?-zapytała Melody wchodząc do salonu:)
-A…nic.
-Pokłóciłaś się z nimi? Znowu?
-A kto Ci to powiedział?
-Nie wiem…tak sobie powiedziałam.
-Nie pokłóciłam się z nimi….chyba.
-No więc o co chodzi?
-Po prostu powiedziałam im, że nie mogę być z żadnym z nich, skoro podobam się obu,
-A Tom?
-A Bill?
-Więc wolisz Billa.
-Tego nie powiedziałam.
-Toma?
-Tego też nie powiedziałam.
-Dobra, ale ja na Twoim miejscu jednak bym któregoś wybrała.
-Tak, tylko którego?
-Nie wiem. Pomyśl nad tym. -powiedziała i wyszła z salonu. Usiadłam na parapecie. Nie zauważyłam jak do pokoju wszedł Bill.
-Mogę?-zapytał.
-Yhy.-odpowiedziałam.
-Myślałem nad tym co powiedziałaś i myślę, że powinnaś być z Tomem.
-Nie Bill. Nie mogę być z żadnym z was. Jak będę z Tobą będzie cierpiał Tom a jak będę z nim to Ty będziesz cierpiał. A ja nie chcę Waszego cierpienia.
-No…ale przyjaciółmi chyba możemy być, nie?
-Heh, pewnie, że możemy.
-Przejdziemy się gdzieś?
-Nom dobra. Tylko się przebiorę.
-Pół godziny wystarczy?
-Dla przyjaciela zawsze-powiedziałam, uśmiechnęłam się do niego i poszłam się przebrać. W szafie znalazłam jeansową spódniczkę mini, bluzkę w zielono-białe paski, która odkrywa nieco brzuch, długie, wiązane sandały na koturnie i rękawiczki bez palców. Potem zaczęłam myśleć nad fryzurą. Rozczesałam włosy i uczesałam je falownicą. Następnie poszłam się wymalować. Oczy podkreśliłam czarną kredką i nałożyłam trochę podkładu na twarz. Zeszłam na dół, gdzie czekał już Bill.
-No to jak, idziemy?-zapytałam.
-Jasne, chodź.
Wyszliśmy z domu.
-A gdzie tak w ogóle idziemy?-zapytałam.
-To niespodzianka.
-Aha:) Chyba że tak.
Po drodze do owego miejsca spotkaliśmy Toma z jakąś laską. Wyglądali na szczęśliwych. W duchu jakby mnie coś rozerwało, ale na zewnątrz udawałam zadowoloną z tego powodu chociaż nie szło mi to łatwo.
-Więc jednak wybrałaś mojego brata?-zapytał Tom.
-Nikogo nie wybrałam.
-No to gdzie idziecie?
-Nie wiem. To ponoć niespodzianka.
-Aha, to my nie przeszkadzamy. Chodź April.
-Jasne, chodźmy.
I poszli. My też to zrobiliśmy tyle że w innym kierunku.Nagle się zatrzymaliśmy. Bill zawiązał mi oczy.
-Co Ty robisz wariacie?-zapytałam śmiejąc się.
-Nie chcę żebyś widziała gdzie idziemy.
-Aha.
I znowu stanęliśmy.
-Co teraz?-zapytałam.
-Możesz zdjąć opaskę.
-Gdzie my jesteśmy?-zapytałam zdejmując opaskę.
-Przyjrzyj się-powiedział zadowolony Bill.
-O rany…skąd wiedziałeś.
Jak się okazało staliśmy przed budynkiem, w którym odbywały się zajęcia dla chętnych do zostania dziennikarzami.
-Kiedyś o tym wspominałaś więc trochę popytałem.-powiedział a ja rzuciłam się mu na szyję.
-Rany kochany jesteś. Chodź do środka-powiedziałam i go pociągnęłam za sobą.
-Ale ja nie.
-Tak ty też tam pójdziesz.No chodź.
Weszliśmy do śrofka i udaliśmy się do mojego nauczyciela.
-Dzień dobry.
-Dzień dobry. O widzę Bill, że już wszystko jej powiedziałeś bo wygląda na szczęśliwą.
-Tak, opowiedziałem jej wszystko.
-To od kiedy zaczynamy?
-Ja mogę już teraz.
-No to chodź ze mną. Ty Bill tu zaczekaj.
-Jasne.
Poszłam z nim do jakiejś pustej sali.
-Tutaj będziemy ćwiczyć.
-Extra. Całe dla nas?
-Dokładnie. Dzisiaj już nie zdążymy, ale jutro możemy zacząć.
-Super, A o co w ogóle będzie chodzić w tych lekcjach?
-Będziemy ćwiczyć donośny głos, tańce no i sprawdzimy Twój poziom szaleństwa. Jak będziesz dobra, to będziesz prowadziła swój własny program w telewizji.
-Naprawdę?
-Tak.
-Niech to już jest jutro.
-No dobra. To wracaj do swojego chłopaka a ja tutaj posprzątam.
-Eee….to nie jest mój chłopak.
-Jak to nie? A mówił, że tak.
-To było kiedyś, dość niedawno.
-A…to wszystko wyjaśnia.
-No to do jutra.
-Do zobaczenia.

Wróciliśmy do domu

Wróciliśmy do domu, a tam Kat siedziała z Newiem na kanapie i się całowali.
-Już nas nie ma-powiedziałam, kiedy ci spojrzeli w naszą stronę.
-Nic nie mówiłaś, że zaczęliście już działać-powiedział do mnie Tom.
-Bo nie zaczęliśmy.
-Jak to?
-Chyba sami się zeswatali.
-No to jedną robotę mniej. Aha, byłbym zapomniał. To powiemy im, że idziemy dzisiaj w nocy do parku?
-Jasne, a do Mateusza i Tomka jutro pójdziemy?
-No chyba tak.
-Chyba?
-No nie mamy nic w planach, koncerty są dopiero za tydzień, a wy nagrywacie drugi singiel za dwa tygodnie. Pójdziemy.
-No to super.To idziemy ich wszystkich powiadomić o wycieczce.
Poszliśmy do salonu, gdzie siedzieli wszyscy oprócz Kat i Newia.
-Słuchajcie wpadliśmy na taki mały pomysł-zaczął Tom.
-Ciekawe jaki?-zapytał Bill.
-Idziemy dzisiaj wszyscy w nocy do parku.
-W nocy?-zapytał Gucio.
-No, fajnie będzie.
-Nie fajnie, tylko strasznie-powiedziała Ola.
-Mi pasuje-powiedział Georg. Wszyscy go poparli.
-To o 23 na dole. Wszyscy. Bez wyjątku-powiedziałam i poszłam do siebie. Znowu usiadłam na oknie i patrzałam w dal. Zamyśliłam się. Nawet nie zauważyłam jak do mojego pokoju ktoś wszedł.
-On czym tak rozmyślasz, co?-zapytał. Odwróciłam się i zauważyłam Billa.
-O wszystkim. Np o tym, co teraz będzie z nami.
-Przecież ci mówiłem, że będzie dobrze.
-Bill, nie rozumiesz?
-Czego?
-Ty możesz nas wszystkich pozarażać. A wtedy będzie ciężko.
-Chcesz powiedzieć, że ze mną zrywasz, tak?
-Oczywiście, że nie. Tylko mówię, że będzie ciężko.
-Ale damy radę.
-Musimy dać. Chciałam się ciebie jeszcze o coś zapytać.
-O co?
-Spotkaliśmy dzisiaj z Tomem Mateusza i Tomka. Zostali rodzeństwem. No i zaprosili mnie i Toma na jutro. A my chcemy iść z tobą i z Olą. Zgadzasz się?
-No pewnie. Wiesz, ja muszę spadać. Mam spotkanie z naszym menagerem.
-A inni nie?
-Nie, to nie spotkanie służbowe, takie do obgadania kilku spraw. Np, waszego nowego teledysku.
-A mogę iść z tobą?
-Raczej nie, prosił, żeby nie było świadków, bo chce wam zrobić niespodziankę.
-A wie, jaką piosenkę nagramy?
-Wasza nowa piosenka będzie się nazywać Hard rock Hallelujah.
-Niezły tytuł.
-No to ja spadam. Na razie.
-Narazie-powiedziałam i zeszłam na dół. Usiadłam na kanapie i zajadałam się jakimiś ciastkami. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Poszłam otworzyć. Stał tam listonosz.
-Pan Bill Kaulitz.Zastałem go?
-Niestety przed chwilą wyszedł. Coś mu przekazać?
-A jest ktoś z rodziny?
-Niestety jestem sama. Ale jestem jego dziewczyną.
-Aha, to proszę tylko tu podpisać, jako Bill oczywiście. Dziękuję. Do widzenia.
-Do widzenia.
Położyłam kopertę na stole i znowu usiadłam na kanapę i jadłam. Jednak nie mogłam się na niczym skupić. Bardzo chciałam wiedzieć co jest w tej kopercie, ale wiedziałam, że nie można czytać cudzej korespondencji. Spojrzałam tylko na nadawcę listu.
-”Od Twojej kochanej Moniki”-przeczytałam na głos. Chciałam pomyślceć, że to jakaś crazy fanka, ale nie mogłam. W tej samej chwili zadzwonił telefon. Poszłam odebrać.
-Halo?
-Dzień dobry jest Bill?
-A kto mówi?
-Jego menager.
-Bill wyszedł jakąś godzinę temu na spotkanie z panem.
-I jeszcze nie dotarł? To dziwne, przecież mieliśmy się spotakć w knajpce na przeciwko jego domu.
-Jeszcze go nie ma? I nie zadzownił?
-Nie.
-Może jest jakiś sensowny powód jego nie przybycia?
-Jaki?
-No nie wiem, nie znam jego planów. A mówił coś panu o naszym nowym singlu?
-Nic mi nie mówił. A co chcecie nakręcić nowy teledysk.
-No tak.
-A znacie już tytuł, macie tekst, jakieś pomysły?
-Tekst i tytuł znamy, a nad treścią teledysku jeszcze pomyślimy.
-To zadzwonię jutro i pogadamy. N razie.
-Do widzenia.
Znowu nie mogłam się na niczym skupić. Nie rozumiałam, dlaczego Bill nie zjawił się na spotkaniu z jego menagerem. I dalczego nic mu nie powiedział, o naszym nowym teledysku. Postanowiłam na niego poczekać. Wrócił po kilkunastu minutach.
-Cześć.
-Siema.
-Stało się coś?-zapytał.
-Nie.
-Nasz menager powiedział,że jutro możecie zaczynac.
-Bill nie kłam, proszę cię.
-Ale o co ci chodzi?
-Przecież wiem, że nie byłeś na spotkaniu z nim. Dzownił tu. I nic mu nie mówiłeś o naszym teledysku.
-??
-Nie wiesz co na to powiedzieć nie?
-Nie.
-A możesz chociaż powiedzieć gdzie byłeś?
-Bill jak tam z tą blondynką, z którą byłeś przed chwilą w parku i się z nią całowałeś?-powiedziała Melody wchodząc do domu. Mówiła ironicznie.
-Ja?
-Nie ksiądz. Myślisz, że cię nie widziałam?
-…
-A więc to tak. Zamiast spotkać się z menagrem poszedłeś na randkę. Dzięki wiesz-powiedziałam i poszłam do siebie.
-I po co to powiedziałaś?
-A po co ty kłamiesz?
-Pierwszy zadałem pytanie.
-Powiedziałam, bo nie jestem tobą i nie kłamię. Wiesz co? Naprawdę nie wiedziałam, że ty taki jesteś.
-Super-powiedział Bill do siebie i wyszedł z domu.
-Klaudia wszystko w porządku?-zapytał Tom, kiedy kilka godzin później schodziłam ze schodów.
-Tak, a co?
-Zaraz idziemy do parku.
-Zapomniałam.
-Ale idziesz?
-No tak.
-O co chodzi?
-Z czym?
-Przecież widzę że coś cię dręczy. Mów.
-Powiem tak, Bill to cham.
-A co on zrobił?
-Zapytał go, może ci powie jaki jest miły.
-Obraził cię?
-Zrobił coś milion razy gorszego.
-Czyli?
-Ma inną.
-Jak to?
-On ci wszystko opowie, albo Melody. Ja nie chcę o tym gadać.
-Jak chcesz.
Poszliśmy do tego parku. Było bardzo ciemno.
-Gdzie jesteśmy?-zapytałam zdezorientowana.
-Przed bramą parku. Wchodzimy?
-Jasne.
-Może mi ktoś dać rękę bo nic nie widzę tak tu ciemno.-powiedziałam.
-Ja mogę-odpowiedział Bill.
-Nie, nie ty.Ja będę szła obok niej.-powiedziała Melody.
-Dzięki.
-Nie ma sprawy.
-A ja pójdę opok Melody-powiedział Georg i ją pocałował.
Szliśmy tak jeszcze kawałek, gdy nagle….

Siemka:)

Wreszcie wakacje, ale wcale nie więcej czasu na pisanie notek. Myślałam, że jak będą wakacje to notki będę dawała dwa razy częściej a tu w ogóle czasu nie ma. No ale trzeba korzystać, że trochę go znalazłam i dlatego piszę dla Was tę notkę. Mam nadzieję, że się spodoba. Nie jest długa, no ale też nie krótka. Więc miłego czytania.

-Tom na śmierć zapomniałam!-krzyknęłam do niego.
-Ale o czym?-zapytał zdziwiony.
-Przecież mieliśmy iść do Tomka i Mateusza. No wiesz, wczoraj się z nimi umówiliśmy.
-A no tak. To idziemy teraz?
-No dobrze by było.
-Powiem wszystkim że poszliście do nich. Nie przejmujcie się.Idźcie-powiedziała Melody.
-No to narazie.
Wyszliśmy z pizzerii. Przez chwilę o niczym nie gadaliśmy, ale jak to my długo nie wytrzymaliśmy:)
-Ej…a co Bill od Ciebie chciał?-rozmowę zaczął Tom.
-Gadał coś, że szybko wróciłam do Ciebie i że się ze mną gadać już nie da, No wiesz…
-Yhy.Chyba się nim nie przejmujesz?
-Nie…
-Na pewno?
-Tak.
-No to dobrze. Yyyy chyba wypadało by coś im kupić nie?
-No, ale gdzie?
-Tutaj jest jeden taki sklepik mały. Może tam coś będzie.
-No to chodźmy.
Weszliśmy do sklepu i spotkaliśmy w nim Julię.
-Eee…hej-przywitała się. My popatrzeliśmy na nią tak jakoś dziwnie i poszliśmy oglądać rzeczy.
-Ej…a tak w ogóle to gdzie teraz mieszka Julia?-zapytał Tom.
-U siebie w domu, z rodzicami. Nie wiedziałeś?-zapytałam.
-Nie.
-Heh, to już wiesz.
-A co my w ogóle możemy im kupić?-zapytał.
-Myślałam, że Ty mi to powiesz. Przecież jesteś facetem.
-No…niby tak.
-Niby?-zapytałam śmiejąc się.
-Na pewno. Tylko…ja i oni mamy chyba odmienne charaktery więc oni lubią co innego.
-Aha. No tak. Wiem, że obydwaj chcieli dostać dwie płyty.
-Jakie?
-Tomek chciał Xbita(raczej tak się nie pisze, ale dobra), a Mateusz chciał Green day.
-No to kupimy je im, nie?
-A tu są płyty?
-Tu jest wszystko. Chodź-powiedział i pociągnął mnie do sklepu z płytami.
Kupiliśmy co trzeba i poszliśmy do naszych kumpli. Otworzyła nam mama Mateusza.
-Dzień dobry.-przywitaliśmy się.
-Chłopcy są na górze-powiedziała i poszła.
-Ale rozmowna.-powiedział Tom.
-Chodźmy do chłopców. Oni są bardziej wygadani.
-No to na pewno. W końcu to Twoim znajomi-powiedział.
-Haha, Twoi też.
-Ale nie tak jak Twoi.
-Dobra, wchodzimy.
-Może najpierw zapukaj?
-Jezu, ten ma problemy.
Zapukałam, odpowiedzieli proszę i już dawaliśmy im nasze prezenty.
-Ale extra, ale nie trzeba było-powiedział Mateusz.
-Trzeba było, trzeba. Z pustymi rękami nie przychodzi się do kumpli, jak ma się co uczcić:)-powiedziałam.
-Niech będzie. Zaraz przywiozą pizzę i jakieś napoje:)-powiedział Tomek.
-Heh, więc dużo nas nie ominie-powiedział Tom i usiadł na kanapie.
PO CZTERECH GODZINACH:)
-Dobra my już musimy chyba iść-powiedziałam.
-Szkoda, tak fajnie się z wami gada.
-No to może wy wpadnijcie do nas w przyszłym tygodniu.
-Ale w przyszłym tygodniu jest premiera naszego nowego teledysku-powiedziałam.
-A no tak, no to będziemy razem świętować-powiedział Tom.Pożegnaliśmy się i poszliśmy do domu.
-Dzisiaj byłeś chyba bardziej do nich przekonany niż kiedyś-powiedziałam do Toma.
-Może. Kiedyś bym w ogóle z Tomkiem nie gadał, ale teraz on jest fajny.
-Heh, wiem.
-Ciekawe co będzie się działo w chacie. Może jeszcze stoi.-zażartował Tom.
-A co ma nie stać? Jakaś impreza czy co?-zapytałam.
-Nie, tak tylko mówię. Bo jak oni coś wymyślą to nie ma zlituj się:)
-Zobaczymy jak wejdziemy do środka.
Weszliśmy do domu, a tam ciemno.
-Już śpią?-zapytał Tom.
-Na to wygląda.Aaaa, jest już po pierwszej w nocy-powiedziałam.
-Trochę się zasiedzieliśmy.
-No ale fajnie się gadało i w ogóle.
-To co, my też idziemy spać
-Wypadało by.
Poszłam do siebie. Do pokoju wszedł Tom.
-A co ty tu robisz?
-Boję się.
-Mnie?
-Nie, duchów.
-??
-Nie chcę sam spać.
-A więc o to chodzi. Wynocha-powiedziałam.
-No to chociaż całus na dobranoc. Inaczej nie zasnę-powiedział, a ja go pocałowałam.
-Teraz dobrze?
-Yhy. Śpij dobrze.
-A ty nie myśl o duchach:)
-Postaram się.
NASTĘPNEGO DNIA.
Wstałam już o dziewiątej:) Ubrałam się i te wszystkie duperele i zeszłam na dół.
-A co wy już nie śpicie?-zapytałam widząc wszystkich w kuchni.
-Nom prawie wszyscy nie śpią. Dwa wyjątki. A teraz już jeden.
-Aha, A kto jeszcze?
-Tom. O której wróciliście do domu?-zapytał Bill.
-Po pierwszej.
-Aha. Fajnie, że chociaż się do mnie odzywasz.
Nic nie odpowiedziała, tylko wyszłam na dwór pobiegać. Heh trzeba dbać o kondycję. Spotkałam Melody.
-A gdzie ty?-zapytała.
-Idę pobiegać. Wiesz…nie chcę być sztywna:)
-Nie martw się, nie będziesz. A o której wrócisz?
-Za godzinkę.
-OK.
TYMCZASEM W DOMU
-Tom ja wiem, ze wyszedłem na ostatnią świnię, ale nie mogłem inaczej-powiedział Bill do brata.
-Mi się tłumaczyć nie musisz.
-No to czemu prawie się do mnie nie odzywasz. Z resztą wszyscy tak robią. Jakbym był powietrzem.
-No bo zachowałeś się jak cham.
-Dzięki. Ale ja naprawdę nie mogłem z nią być.
-Dlaczego?
-Bo Tobie też ona się podoba. Nie myśl, ze tego nie widać.
-No dobra, podoba mi się. Ale to ja ją rzuciłem specjalnie dla Ciebie.
-A ja teraz to zrobiłem dla Ciebie.
-I co? Mamy przez cały czas tak robić? W końcu każde z nas zgłupieje.
-No to co mamy robić?
-Niech wybierze lepszego.
-No dobra. Ale teraz jej nie ma, poszła pobiegać.
-A która to jest godzina?
-Koło dziesiątej.
-Aha.
-No to jak? Między na,mi zgoda?
-No pewnie, że zgoda.
-Podwójna piątka-przybili sobie dwa razy piątkę.
Ja wróciłam do domu. Oni od razu zeszli na dół i zaczęli gadać.
-Klaudia, jest taka sprawa.-mówił Tom.
-Jaka?
-No bo wiesz, że podobasz się nam obu.
-Widać to tylko po jednym, ale niech ci będzie. No ale o co dokładnie chodzi?
-Którego z nas wolisz?-zapytał wprost Bill.
-Ja….

CDN

Nstępna notka pojawi się nie szybko, teraz jak jest ciepło wolę nie marnować czasu. Ale nie zapomnę o blogu i będę Wam komentować notki.
I JESZCZE RAZ PROSZĘ, NIE DAWAJCIE MI KOMENTARZY W KTÓRYCH PISZECIE TYLKO, ŻE U WAS NOWA NOTKA:)
Pozdro:)

 
Powered by Wordpress. Design by Bingo - The Web Design Experts.