Siemka. Wiem, że to bardzoi dziwne że już dzisiaj daję nową notkę, ale mam wene i muszę to wykorzystać. Na początku chciałabym bardzo podziękować tym co wchodzą na tego bloga i komentują. Jestem Wam za to bardzo wdzięczna. Nie wiem co bym bez Was zrobiła. Następna notka nie będzie szybko bo muszę się zabrać za naukę, a raczej za konkurs z historii. Muszę odpowiadać na pytania a jeszcze nic nie mam zrobione. Hehe, no to to by było na tyle ode mnie. A teraz opowiadanko dla Was:
Gdy weszłam do jego pokoju zobaczyłam go siedzącego na podłodze, podłodze obok niego jakieś gazety. Podeszłam do niego, a na okładce jednej z gazet zobaczyłam zdjęcie jego i Julii. Spojrzałam na niego: miał szklane oczy, ale nie płakał. Widać było, że jest zmęczony i nie wie, co robić.
-Bill nie siedź tutaj sam. Bez ciebie jest tak pusto w domu. Nie ma, z kim się śmiać i kręcić beki. Wiem, że jest ci trudno, sama wiem jak to jest jak się z kimś rozstaje.
-Ale myśmy się nie rozstali. Ona mnie po prostu zdradziła. I tyle.
Nie wiedziałam, co mu odpowiedzieć. Czułam się teraz tak jak on. Rozumiałam go doskonale, jakbyśmy byli jedną osobą. Powiedziałam mu tylko, że będę do niego czasem wpadać, żeby pogadać i wyszłam z pokoju. Uważałam, że teraz powinien być sam i to przemyśleć, chociaż nie będzie mu łatwo. Kiedy schodziłam na dół, spotkałam Julię.
-Siemka. Co tam u ciebie?- Zapytała jakby się nic nie stało. Nie odpowiedziałam tylko poszłam dalej. Nie zwracałam teraz uwagi na to, że to moja przyjaciółka. Teraz nie chciałam z nią w ogóle mieć do czynienia. Wyszłam z domu. Postanowiłam, że pójdę w odwiedziny do Tomka, w końcu nie widziałam go, od kiedy wyjechałam. Kierowałam się, więc w stronę jego domu. Po drodze spotkałam Mateusza.
-Cześć Klaudia! Myślałem, że wyjechałaś!-Powiedział zadowolony.
-No, plany się trochę zmieniły.-Powiedziałam.
-Rodzice jednak zgodzili się, żebyście zostały, tak?
-Niezupełnie. My byłyśmy już w Polsce, ale uciekłyśmy z domu. To tylko tak okropnie brzmi, ale poszło łatwo.
-A mama się nie będzie martwić?
-Na pewno będzie, ale wolę być tutaj.
-Coś się stało?- Zapytał podejrzliwie.
-Czemu tak myślisz?
-Bo tak smutno wyglądasz. Jakby się cały świat zawalił.
-Bo wszystko się chrzani.
-To może wpadniesz do mnie i opowiesz dokładnie, co i jak?
-Ale teraz idę do Tomka. Może ty wpadniesz do mnie wieczorem?
-A możesz ty do mnie?
-No dobra. Będę koło 18.
-To do zobaczenia.
-Na razie.
Poszłam szybkim krokiem do Tomka. Gdy podeszłam pod jego dom zapukałam lekko do drzwi. Otworzyła mi jego ciotka. Była ubrana jak do walki na ringu. No, ale dobra, nie będę się czepiać.
-Dzień dobry. Jest może Tomek?
-Jest u siebie. A znasz go?
-Tak, jestem jego znajomą.
-Aha. No to wejdź tam do niego.
Poszłam na górę. Już na schodach słyszałam głośną muzykę, dochodzącą z jego pokoju. Zapukałam do drzwi, ale tego nie usłyszał. Pukałam kilka razy, ale nie reagował. Postanowiłam wejść. Tak jak pomyślałam, tak zrobiłam.Jednak, kiedy weszłam do jego pokoju, zauważyłam go w samych bokserkach i koszulce. Kiedy mnie zobaczył szybko podbiegł do szafy i wziął spodnie. Tak się spieszył, że wywrócił się i rąbnął o stół, ślizgając się na dywanie. Ja oczywiście miałam polewkę na całego, prawie leżałam na podłodze. On pospiesznie wstał i ubrał spodnie, po czym przywitał się.
-Cześć Klaudia. A co ty tutaj robisz?
-Stoję?
-No, ale przecież mówiłaś, że wracasz do Polski.
-Bo byłam już tam, ale uciekłam z domu.
-Jak to uciekłaś? Sama? Czym?
-Chłopaki po nas przyjechali. A my skorzystałyśmy z okazji.
-A nie boisz się, że mama po ciebie przyjedzie i zrobi ci awanturę na całego?
-Na pewno takie coś będzie miało miejsce, ale chcę żeby wiedziała, że tu jest mi lepiej. I Kat też.
-A jak tam z Tomem?
-No..Przecież wiesz, że się pogodziliśmy.
-A, no tak. A u innych?
-No, nie najlepiej.
-Dlaczego?
-Julia zdradziła Billa z Patrykiem, czyli Patryk zdradził Olę z Julią.
-O Matko, to na serio poważna sprawa. Jak Bill i Ola? Trzymają się jakoś?
-Ola to jeszcze, bo nie zna Patryka tak długo. Ale z Billem jest niedobrze. Siedzi w swoim pokoju i ogląda gazety,w których byli na zdjęciach.
-Wiesz, poszedłbym z nim pogadać, ale jest coś, co staje mi na drodze. A raczej ktoś.
-Kto?
-No…Tom.
-Tom?
-No tak. Teraz to się go trochę boję nawet.
-Przestań, on ci nic nie zrobi. Wie, że się pogodziliśmy. Nawet nie protestował. Nie jest, aż taki zły.
-To mogę jutro wpaść w południe?
-No pewnie, że tak. Sorki, muszę już spadać, muszę iść jeszcze do Mateusza.
-Aha, to do jutra.
-Do zobaczenia.
Wyszłam z jego domu. Szłam tak uliczkami, kiedy skapnęłam się, że nie wiem gdzie Mateusz mieszka. Postanowiłam, że do niego zadzwonię i się zapytam. Wystukałam, więc jego numer i czekałam, aż odbierze. Zrobił to po kilku chwilach.
-Mateusz?
-Tak. A kto mówi?
-To ja Klaudia.
-O, idziesz już do mnie?
-No, mam taki zamiar. Tylko nie wiem gdzie ty mieszkasz.
-A gdzie jesteś?
-Zaraz…poczekaj-spojrzałam na tabliczkę na jakimś budynku- Frankowskiego 12.
-Oj… musisz iść dwie ulice prosto, potem na lewo, potem na prawo i prosto. Tam będę stał.
-No dobra. Na razie.
-Narka.
Poszłam tak jak mi mówił. Musiałam iść przez wielkie zaspy śniegu, bo w końcu jest marzec, a jeszcze pada śnieg. Spodnie miałam całe mokre, no, ale dobra…doszłam. Na rodu pewnej ulicy stał Mateusz i machał do mnie ręką. Podbiegłam do niego, nie myśląc za wiele przy tym. Kiedy już byłam prawie przy nim, dosłownie kilka kroków od niego wyrżnęłam się na glebę. Leżałam jak długa, a ten się śmiał.
-Z, czego się śmiejesz?-Zapytałam lekko wkurzona.
-Z ciebie. Hehe, jakbyś siebie teraz widziała.
-Nie nabijaj się.
-No dobra-Pomógł mi wstać.
-Dzięki
-Nie ma sprawy. To jak, idziemy do mnie?
-Nom…tak.
W TYM SAMYM CZASIE W DOMU.
Bill w końcu wyszedł ze swojego pokoju, żeby coś zjeść. Jak spojrzał na Julię i Patryka to postanowił dosiąść się do Oli, żeby na to nie patrzeć. Usiadł, więc koło Oli i zaczął rozmowę.
-Co tam u ciebie?
-Tak jak u ciebie. Załamanie i nic więcej.
-Witaj w klubie. Nie mogę uwierzyć, że oni nam to zrobili i jeszcze mają czelność nadal tu mieszkać. Przecież są dla nas jak obcy.
-Tak jak ja, Klaudia, Melody.
-Oh…wy to, co innego. Jesteście fajne i w ogóle. Nie to co oni.
-Skoro tak mówisz.
-Co czytasz?-Zapytał wskazując na książkę w ręku Oli.
-„Pamiętnik księżniczki”. Wciąga jak nie wiem, co.
-Ale to raczek dla dziewczyn nie?
-No, ale dla chłopaków jest extra książka Język Trolli.
-Muszę kupić, skoro jest extra. Ostatnio coś mało czytam i przez to chyba jestem coraz głupszy.
-Czemu tak myślisz?
-No, bo ty, Melody i Klaudia tyle czytacie, a ja nic.
-A inni chłopcy czytają?
-No…. Nie.
-To, co się przejmujesz?
-Ja się wszystkim bardzo przejmuję. Sam nie wiem, dlaczego. Chyba taką mam naturę.
-A wiesz, że to nawet zaleta. Wtedy uczysz się na błędach innych ludzi.
-Teraz wiem już jedno.
-Co takiego?
-Że moja znajomość Julią to był wielki błąd.
Ta nic mu nie odpowiedziała. Odłożyła książkę na stół i powiedziała, że idzie do siebie. W tej samej chwili wróciłam od Mateusza.
-Klaudia, gdzie ty tak długo byłaś?-Zapytał Tom dając mi buziaka.
-Najpierw byłam pogadać z Tomkiem, a potem spotkałam Mateusza i on chciał ze mną pogadać.
-Widzę, że masz duże powodzenie u chłopaków.
-A co, zazdrosny jesteś?
-Ja?Nie.
Ja się tylko zaśmiałam pod nosem i poszłam do siebie na górę. Włączyłam wieżę na cały głos. Puściłam piosenkę” Because you live” i położyłam się na łóżku. Nawet nie wiem, kiedy zasnęłam. Gdy się rano obudziłam szybko się przebrałam. Zeszłam na dół. Nagle usłyszałam jak Melody krzyczy. Głos dochodził z łazienki na górze. Pobiegłam na górę. Okazało się, że zobaczyła pająka. Podeszłam do niego i trzepnęłam go laczkiem.
-Klaudia, ty właśnie zabiłaś niewinne stworzenie.-Powiedziała zdziwiona.
-Brzydzę się takimi stworzeniami.
-Aha, to tak jak ja.
Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Trochę mnie to zdziwiło, bo Tomek miał przyjść dopiero w południe. Poszłam otworzyć. Jednak wyprzedziła mnie Ola. I dobrze, bo jak się okazało w drzwiach stała moja mama.
-Nie, Klaudii tu nie ma. Naprawdę, nie kłamię. Może pani sprawdzić-Słyszałam ich rozmowę ze schodów. Pobiegłam do Kat, żeby jej wszystko powiedzieć. Weszłam do jej pokoju nie pukając,. Ta właśnie całowała się z Guciem.
-Kat, szybko-powiedziałam.
-Pali się czy co?
-Nawet gorzej.
-Co się znowu stało?
-Mama przyjechała.
-Co? Jak to?
-No normalnie. Stoi na dole. W przedpokoju.
-A wie, że tu jesteśmy?
-Nie, ale chce sprawdzić cały dom.
-O kurde i co teraz?
-Musimy uciekać. Tylko gdzie?
-Przez okno. I do parku.
-O.K. To szybko, bo ona zaraz tu będzie.
-Ale przecież nie skoczymy z pierwszego piętra, bo się całe połamiemy.
-No to po schodach, tych z tyłu na dół i przez tyle drzwi.
Tak też zrobiłyśmy. Biegłyśmy jak najszybciej. Na szczęście nie spotkałyśmy nikogo. Wybiegłyśmy z domu, kierując się do parku.
-Ej, Kat?
-Co?
-Nasze rzeczy zostały w domu.
-No i?
-Przecież mama się skapnie, że to nasze.
-Może ich nie zauważy.
-A jak tak? Nawet nie wiemy, kiedy będziemy mogły wrócić.
-Masz komórkę?
-Mam, ale, po co ci ona?
-Zadzwonimy do kogoś.
-Dobra, do Toma. On powie nam, co i jak.
Zadzwoniłam.
-Tom?
-Tak. Mam złe wieści.
-Jakie?
-Wasza mama skapła się, ze tu jesteście.
Co?
-No, lepiej wracajcie i pogadajcie z nią. Jest wkurzona na maksa.
-No dobra, zaraz tam będziemy. Do zobaczenia.
-Na razie.
-No i co?
-Mama wie, że tu jesteśmy.
-Już po nas.
-Musimy wracać.
-Do niej, żeby wysłuchać kazania?
-A znasz inne wyjście.
-Nie. Ale nie wracamy do Polski, nie?
-Pewnie, że nie.Jakbyśmy mogły.
Udałyśmy się w stronę domu. Bałyśmy się stanąć twarzą w twarz z mamą po ucieczce z domu. Kiedy do niego weszłyśmy, ujrzałyśmy ją siedzącą w salonie.
-Ty pierwsza-powiedziałam szeptem do Kat.
-Nie ty.
-Kat, jesteś starsza.
-No, a młodszym się ustępuje.
-Ale młodszy teraz tego nie chce.
-No dobra, dobra.
Weszłyśmy spokojnie do salonu. Gdy mam nas ujrzała od razu skierowała głowę w naszą stronę. Patrzyła na nas wrogo.
no to by było na tyle. Pozdrawiam:)