Weszliśmy do pokoju,jednak nikogo tam nie zastaliśmy. Znaleźliśmy tylko na stole kartkę, na której było napisane:”Ktoś ukradł nam Billa, pobiegliśmy za nimi.Ola”.
-Jak to ktoś ukradł nam Billa?-zdziwiłam się.
-Czemu oni nam nic nie powiedzieli?-Tom zaczął histeryzować.
-Tom, spokojnie. To chyba dobrze, że za nimi pobiegli nie?
-No, ale czemu bez nas?
-Wiem, że możesz się dziwnie czuć bo w końcu to Twój brat, ale nie denerwuj się tak. Chodź pójdziemy ich poszukać,nie mogli zajść daleko, skoro my byliśmy w kuchni jedyne pół godziny.
-Jedyne pół godziny, tak?Przecież to kupa czasu, w życiu ich nie dogonimy.
-Nie próbujesz, tracisz.Chodź ty leniu jeden.
-No, ale dokąd ty chcesz w ogóle iść?Oni mogą być wszędzie.
-Najczęściej ludzi porywa się za miasto, albo do parku.
-Do parku bliżej.
-No to chodźmy już, bo tylko czas tracimy.
-Ale na piechtę?Przecież to ze cztery kilometry.
-Chcesz znalźć Billa,czy nie?
-Chcę.A mogę chociaż zabrać moją deskorolkę?
-Byle szybko. Będę przed drzwiami.
-OK.-powiedział i mnie pocałował.Następnie pobiegł na górę, szukać swojego skarbu. Ja tymczasem wyszłam na podwórko. Trochę mnie zdziwiło, że nikogo nie ma na dworze, przecież to dopiero 15.Ale nie zastanawiałam się nad tym długo, bo chwilę później Tom wyszedł z domu ze swoją Schaffy.
-No nareszcie.
-Nie mogłem jej za cholerę znaleźć, a jak się okazało, leżała pod łóżkiem.
-Ciekawe kto ją tam schował?
-Ja jej tam nigdy nie kładę.Spytaj mojego kochanego braciszka, może on ci powie.
-Najpierw to musimy tego braciszka znaleźć więc chodź już, bo oni szybciej wrócą niż my wyjdziemy z domu.
-Przecież stoimy przed domem, nie jesteśmy już w domu.Widzisz, wyszliśmy-powiedział z uśmiechem.
-Wiesz o co mi chodzi-powiedziałam lekko obrażonym tonem.
-No już dobrze, nie obrażaj się. Chodźmy już, bo nam uciekną.
-Oni już nam uciekli.
-Wiesz jak fajnie się z tobą kłóci.
-A z tobą jeszcze lepiej.
Szliśmy tak ciągle sobie”dogryzając”, kiedy nagle za nami usłyszeliśmy jakieś głosy. Nie odwróciliśmy się, żeby zobaczyć kto to. W końcu jedna z tych osób do nas podbiegła od tyłu i wskoczyła nam na plecy.Odwróciliśmy się. To był Bill.
-Mamy was!-krzyknął a zza drzew wyszła reszta naszej paczki.
-Ale, o co chodzi?-zapytał Tom.
-Wkręciliśmy was, a wy daliście się nabrać.
-My się tutaj zamartwiamy, a wy sobie z nas bekę kręcicie.-powiedziałam udając obrażoną.
-No właśnie, mili to wy nie jesteście za bardzo.-tym samym tonem odpowiedział im Tom.
-Przecież my tak tylko dla zabawy, no nie obrażajcie się.-powiedział Georg.
-A czy my jesteśmy obrażeni?-zapytaliśmy równocześnie.
-No, udajecie, że nie, ale w duchu to chyba jednak jesteście-powiedziała Melody.
-Wcale nie.
-Niech wam będzie. To jak wracamy do domu, czy tak stoimy?-zapytała Melody.
-Wiecie co, ja chyba pójdę do Tomka-powiedziałam.
-A po co?-zapytał od razu Tom.
-Pogadać z nim. Nie widzieliśmy się ponad dwa tygodnie.
-Tylko pamiętaj, że jutro premiera naszego teledysku,musimy o ósmej rano jechać do studia.
-Teraz dopiero zobaczycie jak to jets być sławnym-powiedział Bill.
-Jeszcze wam to zbrzydnie.-dodał Georg.
-Okaże się. To ja idę, Narazie wam wszystkim wrócę koło siódmej.-powiedziałam.
-No narazie.
Poszłam w zupełnie innym kierunku niż reszta.Szłam sobie przez plac w mieście, kiedy nagle zauważyłam, że skręciłam w złą ulicę. Kiedy w końcu doszłam do jego domu i zapukałam do drzwi otworzyła mi jego ciotka.
-Dzień dobry,jest Tomek?-zapytałam.
-Dzień dobry. Nie, Tomek wyszedł do jakiegoś Mateusza.
-Aha.To dziękuję.
-Przekazać mu coś?
-Nie,dziękuję.Do widzenia.
-Do widzenia.
Trochę mnie zdziwiło, że Tomek poszedł do Mateusza. Postanowiłam, że do niego wpadnę i sprawdzę co robią. Zapukałam do drzwi tym razem już domu Mateusza i otworzył mi właśnie on.
-Siemka. Mogę?-zaczęłam rozmowę.
-Pewnie. Rany jak ja cię dawno nie widziałem. Wiesz jest u mnie Tomek,a wy się chyba nie lubicie.
-Już ze sobą normalnie gadamy.
-Aha,to fajnie. Chodź na górę, do mnie do pokoju. Tutaj się zebrała dzisiaj cała rodzina, moja siostra ma urodziny.
-Nie wiedziałam, że masz siostrę.
-No to już wiesz.-powiedział śmiejąc się.
Poszliśmy na górę.
-No Tom nie gniewaj się już na nas, my tak tylko dla żartu.-próbował przekonać Toma Bill. Jednak bez skutku.
-Nie chcesz to nie.-Bill w końcu się poddał.Tom poszedł do siebie na górę.
-Żeby tylko Klaudia się tak nie obraziła jak on-powiedziała Ola.
-No…właśnie-powiedziała Melody.
-Tom jest po prostu taki uparty.Przejdzie mu za jakiś tydzień.-powiedział Bill.
-Tydzień?Przecież to był tylko głupi żart.No..głupi nie, no ale w końcu żart.-Kat też nie mogła zrozumieć zachowania Toma.
-Ej dziewczyny możemy pogadać?-zapytała nagle Melody.
-Jasne-odpowiedziały i poszły do łazienki.
-No to o co chodzi?
-Pogadać sobie chciałam z wami, bez chłopaków.
-Aha.A o czym dokładnie?
-No…nie wiem. Tak sobie.
-Jak tam idzie z Georgem?
-Extra, już w ogóle wczoraj.
-Na spacerku tak?-zapytała z chytrym uśmiechem Ola.
-Ale śmieszne.
-A co mówił?
-No…że chciałby kiedyś wziąć ze mną ślub i takie tam różne.
-Ale fajnie. Mi Gucio nawet nigdy nie powiedział, że mnie kocha a co dopiero takie rzeczy.
-No i dlatego się tak ucieszyłam.
-Ale ja ci zadzroszczę.-powiedziała Ola.
-Przecież ty masz Billa.
-No tak, ale takich rzeczy to on mi nie gada. Kto by pomyślał, że Georg to taki romantyk.
-Heh. Sama się trochę zdziwiłam, zawsze wydawał się taki nieśmiały, a teraz tak nagle.
-No ale chyba się cieszysz nie?
-No pewnie, że tak. Kto by się nie cieszył.
-Dobra chodźmy już z tej łazienki do chłopców, może już coś podejrzewają.
-Ale chodźcie cicho, może będą coś ciekawego gadać.Podsłuchamy sobie.
-Ok.
Poszły po cichu do salonu.Stanęły za dzrwiami i słuchały.
-Ej,Gucio a jak tam z Kat.Ostatnio nic nie gadasz o niej.-powiedział Bill.
-A co mam gadać?
-No jak tam wam idzie.
-Dobrze.
-To czemu mówisz to bez entuzjazmu i energii.Powinieneś być zadowony, że się nie kłócicie.
-A ty się z Olą kłócisz?
-No nie.
-To też powinieneś być zadowolony.
-A nie jestem?
Gucio już nic nie odpowiedział tylko siedział i czytał jakąś książkę.
-A ty Georg?Jak tam z Melody?
-Lepiej niż dobrze. Po prostu raj.
-Po tobie to chociaż widać.A gdzie wyście wczoraj byli?
-Na spacerze w parku.
-I co?
-Co co?
-No opowiadaj jak było, o czym gadaliście.
-A coś ty taki ciekawy?
-Zawsze taki byłem. No..mów.
-No dobra. Więc poszliśmy do parku i…gadaliśmy o różnych sprawach.
-Takich jak?
-Nasz ślub.
-Już planujecie?
-No.
-To fajnie.W końcu ty jesteś już pełnoletni, ona niedługo też będzie, nic nie staje na przeszkodzie.
-Dobra wiecie co, ja już muszę spadać.Mówiłam, że będę koło siódmej.
-Już musisz iść?Szkoda…-powiedział Mateusz.
-Wpadnę jeszcze kiedyś w tygodniu, albo wy wpadnijcie do nas. Będzie dużo zabawy.
-Nie lepiej nie-powiedział Tomek.
-Weź mnie nie denerwuj, przecież Tom cię nie zabije.
-A jak tak?
-Na pewno nie, z resztą on teraz humoru nie ma i pewnie ukryje się w swoim pokoju i nie wyjdzie przz tydzień, najwyżej po jedzenie.
-No dobra wpadniemy.
-To na razie.
-Cześć.
Poszłam do domu. Kiedy wróciłam w całym domu było ciemno, światło paliło się tylko w pokoju Billa.Nie chciało mi się spać więc postanowiłam, że pójdę do niego i z nim pogadam.Tak zrobiłam, weszłam do jego pokoju bez pukania i ujrzałam go siedzącego na kanapie i patrzącego się w jeden punk.
-Mogę?-zapytałam.
-O..siemka. Pewnie, chodź.
-Stało się coś.
On kiwnął głową, na znak
-Co?
-Ola…
-Co z nią?
-Nie, nic.Tylko ze mną zerwała.
-Jak to?Czemu?
-Myślisz,że wiem.Powiedziała,że poznała kogoś lepszego.
-Od ciebie?
-W końcu ja nie jestem taki super.
-Chyba sam w to nie wierzysz.
-Mówisz tak, jakbym ci się podobał.
-No przecież nie jesteś brzydki,a skoro jesteś bratem bliźniakiem Toma, który jest moim chłopakiem to chyba też jesteś super, nie?
-No..niby tak.A tak w ogóle to gniewasz się jeszcze na nas?
-Nie..no coś ty.A Tom tak?
-No, niestety.Zaszył się w swoim pokoju i nie chce wyjść.
-Ale przejdzie mu,nie?
-Wiesz, jak on się obrazi, to jak już skończy się obrażać rezygnuje z jakiejś przyjaźni i nie odzywa się do tej osoby. Miejmy nadzieję,że to nie będzie żadne z nas.
-Oby.Dobra ja idę spać, a ty się nie przejmuj.
-Postaram się, ale to nie będzie łatwe, chyba już nigdy się nie zakocham.
-Nie mów tak, na pewno Ola miała jakiś powód, że zerwała.
-Ale jaki?
-Zapytam ją o to a potem ci powiem. Może być?
-Może.
Poszłam do swojego pokoju i zasnęłam.Obudziłam się dopiero koło 12. Ale nie spieszyłam się zbyt. Ubrałam się i zeszłam na dół zobaczyć,c zy jest w kuchni coś co nadaje się do jedzenia.Znalazłam pierogi z serem. Odgrzałam je sobie i zjadłam. Nagle do kuchni wszedł Tom odnieść swój talerz od śniadania.
-O, siemka. Już wstałeś?-zapytałam na powitanie.On tylko na mnie spojrzał i wyszedł z kuchni. Trochę się zdziwiłam, ale też zaniepokoiłam, po tym co poprzedniego dnia powiedział mi Bill.”Tom zawsze jak ktoś zrobi mu kawał kończy z jakąś przyjaźnią. On już tak ma”.A jeśli teraz skończy z moją przyjaźnią?-pomyślałam. Postanowiłam pójść do Melody i jej o tym powiedzieć. Oczywiście znowu nie zapukałam do drzwi i zastałam ją całującą się z Georgiem.
-O, sorki, mnie już tu nie ma-powiedziałam i szybko wyszłam z jej pokoju. Poszłam do Oli.Teraz już zapukałam do drzwi, ale na szczęście ona była sama w pokoju więc było gites.
-Cześć. Co tak tu sama siedzisz?
-A z kim mam siedzieć?
-No..z Billem?
-Przecież wiesz, że z nim zerwałam.
-No ale gadać chyba możecie ze sobą, nie? A tak w ogóle to czemu zerwałaś z nim?
-Klaudia,nie zrozum mnie źle, ale wczoraj doszłam do pewnego wniosku.
-Jakiego?
-Ja wolę Toma. Wiem, że to jest dla ciebie dziwne bo nigdy tego nie okazywałam, ale to prawda. Ale najgorsze dla ciebie będzie to, co wczoraj mi powiedział.
-A co ci powiedział?
-Że chce z tobą zerwać i być ze mną.
-Sorki, ja muszę już iść-powiedziałam i wybiegłam z jej pokoju. Postanowiłam pójść do Toma i zapytać się go, czy to co mówiła Ola jest prawdą. Weszłam do jego pokoju jednak go tam nie było. Zeszłam na dół do salonu też go nie ma. Nagle wszedł do domu z gazetą w ręku.
-Tom, możemy pogadać?
-Jasne, a o czym?
-Czy to prawda, że nie chcesz już ze mną być, tylko z Olą?
-Eeee
-A więc to prawda-powiedziałam i wybiegłam z domu.Usiadłam sobie w lesie pod jakimś drzewem. Nie mogłam w to uwierzyć.Przecież byliśmy ze sobą prawie dwa lata, a teraz to wszystko szlag trafił.Nie mogłam zrozumieć dlaczego on to zrobił. Siedziałam tak pod tym drzewem i płakałam.Nagle poczułam na swoim ramieniu czyjąś rękę.Odwróciłam się i zauważyłam Billa.
-Mogę?-zapytał.
-Jasne-powiedziałam ocierając łzy.
-Nie wstydź się, że płakałaś, ja też to czasem robię.
-Ale w ukryciu.
-Ty też nie wiedziałaś, że ktoś cię tu znajdzie.A tak jeśli mogę zapytać to co się stało?
-Tom…zerwał ze mną.
-Jak to?
-Powiedział, że woli Olę.
-Tak po prostu.
-Tak.
-To musi być dla ciebie ciężkie co?
-Tak jak dla ciebie rozstanie z Julią i Olą.
-A, jeśli dobrze rozumiem, to Ola teraz jest z Tomem.
-Na to wygląda.A tak przy okazji to jak mnie znalazłeś?
-Zobaczyłem przez okno jak wybiegłaś, więc pobiegłem za tobą.
-To miłe, że pobiegłeś za mną.
-Wiesz..chodźmy już lepiej do domu. Wybiegłaś na krótkim rękawku i w spódniczce na taki deszcz. Tylko się przeziębisz.
-Ale…ja nie wiem czy chcę tam wracać.
-Musisz.Nie bój się Toma, powiedz mu wprost co o tym wszystkim myślisz.Czemu tylko ty masz cierpieć?Niech on też wie jak to jest.
-No dobra. Ale pomożesz mi jakby coś, nie?Bo ja nigdy nie wiem co powiedzieć.
-Pewnie, że pomogę. W końcu od czego ma się przyjaciół.
Wróciliśmy do domu. Weszliśmy do salonu, a Ola i Tom, którzy tam siedzieli dziwnie na nas spojrzeli.Zaczęli się śmiać.
-Widzę, że Klaudia ledwo zerwała ze mną już jest z Billem.Nieźle.
-Po pierwsze to nie ja z tobą zerwałam. A po drugie nie jestem z Billem, tylko on jest normalny w przeciwieństwie do innych.-powiedziałam.
-A ty Tom jesteś głupi.Byłeś z nią prawie dwa lata a teraz tak po prostu, bez powodu ją zostawiasz.
-A co?Zabronione?
-Nie, ale powinno być ci przynajmniej trochę głupio.
-Wiesz co?Ja już pójdę na górę do Melody i Kat.-powiedziałam do Billa i poszłam na górę. Weszłam do pokoju Melody znowu cała zapłakana.
-Klaudia, co się stało?-zapytała, podbiegła do mnie i mnie przytuliła.
-To wszystko jest jakieś chore.-powiedziałam i usiadłam na kanapę.
-No ale o co dokładnie chodzi.
-O Toma.
-Co z nim?
-Zerwał ze mną.
-Co?Dlaczego?
-Nie wiem, powiedział, że Ola jest lepsza ode mnie.
-Idę dać mu w ryj.
-Nie, to nie ma sensu walką nic nie załatwisz.
-Ale niech on też trochę pocierpi. Niech go też zaboli.
-To bez sensu.
-A co z Olą i z Billem?
-Ola też z nim zerwała.
-Kiedy?
-Wczoraj.
-Teraz pewnie czujesz się okropnie co?
-No a jak mam się czuć. Przecież byłam z nim prawie dwa lata, a on tak po prostu sobie zerwał.
-No już nie płacz. Nie przejmuj się tym idiotą, nie jest chyba ciebie wart.
-Ale ja nie potrafię tak po prostu zapomnieć o tym, co z nim przeżyłam. Te wszystkie miłe chwile.
-Zapomnisz. Będziesz musiała.
-Ale to mi się nie uda.
-Uda się, ja ci to mówię.
Nagle na dole usłyszałyśmy jakiś huk. Wybiegłyśmy z pokoju a tam…..
No to tyle.Pozdro dla wszystkich. Aha i mam do Was taką małą prośbe. Npiszcie mi w komentarzach czego brakuje w moim opowiadanie, czego jest za dużo, czego za mało.